Jeszcze nie umarł, tylko zwolnił

Autor: Emilia, mama Laury Data: Listopad 14, 2021 Kategoria: Historia Laury | komentarze 42

Zacznę nietypowo – od wytłumaczenia Wam, dlaczego na blogu jest inaczej, niż kiedyś oraz dlaczego nie ma już powrotu do przeszłości. I liczę ogromnie, że to zrozumiecie!

Tak wiem, że od operacji Laury minęło wiele tygodni i mnóstwo osób oczekiwało tu drobiazgowego wpisu na ten temat. Tygodnie mijały, a ja dostawałam coraz częściej wiadomości od zaniepokojonych Czytelniczek. Ostatnio przychodziły nawet maile z rozmaitymi teoriami spiskowymi wyjaśniającymi mi, dlaczego milczę… Powód natomiast jest totalnie prozaiczny.

Wierzcie mi lub nie, ale ja przez te tygodnie naprawdę nie miałam czasu, aby usiąść i napisać Wam porządny, merytoryczny wpis o całej naszej skomplikowanej drodze do operacji. Jednym z powodów, choć nie jedynym, jest fakt, że moje córki od kilku tygodni chorują, mają infekcję za infekcją. Nawet teraz gdy to piszę, Laurą leży z gorączką i jest naprawdę w kiepskiej formie. Przez te tygodnie mogłam co najwyżej wrzucać krótsze posty na Facebooka i dokładnie to robiłam.

Poza tym… Kochani, to już nie te czasy, gdzie mój świat 24/h na dobę kręcił się wokół Laury i jej choroby. Kiedy to miałam przerwę w pracy zawodowej, a swoją energię w 100% inwestowałam w opiekę nad córką i na pisanie bloga o niej. Przez ostatnie lata wiele się zmieniło i całe szczęście, że to uległo zmianie! Postawiłam sobie za cel, że mimo tak trudnej choroby dziecka, nie będę żyła tylko tym tematem. Że nie chcę w chorobie utonąć, aby przysłoniła mi ona resztę świata. Coraz dłuższe przerwy w pisaniu bloga to po prostu dowód, że mi się to udało. Bo w naszej rodzinie zmieniły się priorytety.

Dziś nie mam jednego dziecka, ale mam dwoje. Ze starszą córką chodzę do szkoły i jeżdżę na szkolne wycieczki, co zabiera mi sporo czasu. Ponadto wypracowałam sobie nowy zawód, który naprawdę intensywnie realizuję – jestem fotografką i edukatorką na pełen etat (robię sesje zdjęciowe i prowadzę szkolenia dla przyszłych fotografów). Czyli po prostu zwyczajnie żyję.

Kochani, żyję mimo wszystko, nie tylko tą przeklętą chorobą! Proszę, nie gniewajcie się za to, że piszę rzadziej, tylko radujcie się tym faktem razem ze mną! Cieszcie się, że nasze życie jest też wypełnione takimi normalnymi sprawami, jak wychowanie drugiej córki czy zwykła praca.

Blog „Kochamy Laurę” jeszcze nie umarł, zapewniam Was, a jedynie zwolnił. Tak samo, jak ja zwolniłam obroty, aby po latach intensywnej walki o życie dziecka, wreszcie zawalczyć też o własne zdrowie oraz dobrostan psychiczny. Wpisy na blogu będą się pojawiać, ale znacznie rzadziej niż kiedyś (średnio co 2 miesiące). Myślę, że będę tu pisać jeszcze przez około rok. A po roku mam w planach całkowicie zamknąć blog i zakończyć ten ważny etap życia. Bo wiecie, czasami trzeba coś zakończyć, aby zrobić miejsce na nowe…

Wszystkich tych, którzy nie mogą doczekać się nowych postów, zapraszam dodatkowo do tych miejsc:

  • Jeśli interesuje Was, co na bieżąco słychać u Laury, to wskakujcie na jej fanpage na Facebooku. Tam częściej wrzucam krótkie posty i zdjęcia o córce, a także wrzucam przerywniki z jej życia na stories.

 

  • Jeżeli bardziej interesuje Was moja osoba tudzież fotografia, to zapraszam Was przede wszystkim na Instagram, gdzie udzielam się najczęściej i gdzie można bliżej poznać mnie oraz moją twórczość. Mam też profil na Facebooku.

 

  • A cierpliwych niezmiennie zapraszam tutaj na bloga. Nie martwcie się, blog nie umrze bez ostrzeżenia. 😉 Zanim go zamknę, zadbam o to, aby zrobić tu huczne pożegnanie dla naszych Czytelniczek i Czytelników. W końcu niektórzy z Was są z nami już ponad dekadę, jak wierni przyjaciele. Byłoby z mojej strony bardzo nieelegancko rozstać się z Wami bez pożegnania. 

PS.

A post, na temat operacji, na który czekacie – wszystko, co się działo przed/ w trakcie/ i po zabiegu – właśnie się tworzy. Miałam w planach opublikować go dopiero, jak będziemy po ponownej wizycie w szpitalu i pierwszym uruchomieniu stymulatora. Niestety, infekcje, które Laura non stop łapie, uniemożliwiają to i tak naprawdę nie mamy pojęcia, kiedy ten stymulator będziemy mogli włączyć. 

Chcę, aby post o operacji był merytoryczny i przez to pomógł innym dzieciom z klątwą Ondyny, czekającym na podobny zabieg. I aby opisał ze szczegółami to, co się wtedy w naszym życiu działo – zasłużyliście na taki tekst wszyscy, którzy zrzucaliście się finansowo na operację Laury!

Tworzę ten post między intensywną pracą a domowym życiem. A ponieważ mam Wam tak wiele do powiedzenia i jest to tak ważna w naszym życiu sprawa, to nie mogę wrzucić go jako krótkiej notki pisanej na kolanie. Drodzy, dajcie mi jeszcze chwilę. Odezwę się na dniach i wszystko o naszej operacji Wam tu wyśpiewam. 

Tymczasem lecę zbijać gorączkę Laury. W ciągu kilku dni ostatniej infekcji nasza i tak szczupła córa mocno schudła, jest słaba, wygląda źle i naprawdę się o nią martwimy. Musimy ją doprowadzić do dobrostanu jak najszybciej, żeby nie skończyło się to kolejnymi problemami zdrowotnymi. 🙁

Zdjęcie ze szpitala, wykonane tuż przed operacją wszczepienia stymulatora.

komentarze 42

  1. Jakoś tak smutno mi się zrobiło gdy przeczytałam, że zamkniesz Emilio bloga, kręci mi się łezka już z tęsknoty, a zarazem ze szczęścia, to takie uczucie jak żałoba która w końcu się powoli zaciera za kimś bardzo bliskim i zaczyna się dostrzegać słońce i zaczyna znów kochać życie, mam wrażenie, że jesteście właśnie na takim etapie i macie do tego pełne prawo, wiara w jeszcze coś dobrego zwyciężyła, to jest ta siła którą człowiek wykopuje nie wiadomo skąd, chyba dana tylko od Boga. Żyjcie Kochani swoim życiem i tak jak ktoś powyżej napisał fruńcie na skrzydłach jak kolorowe ptaki, daliście nam porządna lekcję życia i pokory, pokazaliście jak kochać i szanować, czym jest dla człowieka rodzina, czym jest wiara i ufność, czym jest uśmiech przez łzy. Dziękuję za to niezmiernie i wiem, że nigdy ale to nigdy o Was piękna rodzino nie zapomnę, raduję się razem z Wami, że zamykacie to co trudne i czekacie na Nowe, to jest właśnie to, to jest właśnie sens naszego życia. Całuję:)

    • Całujemy również i dziękujemy za wszystko! ♥️♥️♥️

  2. Jestem niezmiernie wdzięczna, że wiele lat temu trafiłam na ten blog. Za spory kawał czasu, w którym wiedziałam, gdzie się kierować, by mieć możliwość kontaktu z piękną historią pisaną „pięknymi słowy” i ilustrowaną pięknymi obrazami. Obcowania z prawdziwą kulturą najczystszej próby. Z prawdą, często trudną i niespecjalnie wygodną, natomiast zawsze w wyżej wymienionej oprawie. Ty, Laura, Kuba i Kaja fruniecie w przyszłość na przepięknych skrzydłach skrzących się w słońcu. A rzesze ludzi dostrzegają mieniące się, finezyjne refleksy i gorąco Wam kibicują.
    Cieszę się na kolejny rok „kibicowania”, niemniej mocno trzymam kciuki, aby Wasze plany spełniły się i abyśmy w listopadzie przyszłego roku świętowali tutaj zakończenie Waszego, a w jakimś wymiarze i naszego, etapu życia. DZIĘKUJĘ za wszystko! Joanna

    • Dziękuję Ci Joanno za te przepiękne słowa! ♥️♥️♥️♥️♥️

  3. Szacun Emilko! Jako mama, wiesz co najlepsze dla dzieci, jako kobieta potrafisz zadbać o siebie, mimo choroby dziecka… Tak trzymaj Kochana! I jak wygasisz bloga, wielu z nas będzie go brakować. Ale bez urazy, Ty, Twój mąż, Twoje dzieci są najważniejsze w tym wszystkim. Ja osobiście uszanuję Twoją decyzję. Powodzenia❤

    • Dziękuję Ci Bardo za zrozumienie! ♥️

  4. Szacun Emilko! Jako mama, wiesz co najlepsze dla dzieci, jako kobieta potrafisz zadbać o siebie, mimo choroby dziecka… Tak trzymaj Kochana! I jak wygasisz bloga, wielu z nas będzie go brakować. Ale bez urazy, Ty, Twój mąż, Twoje dzieci są najważniejsze w tym wszystkim. Ja osobiście uszanuję Twoją decyzję. Powodzenia❤

  5. Mnie było smutno jak posty przestały się pokazywać, ale potem odkryłam, że emilia jest na instagramie (konto: fotonka) i zaglądam tam codziennie. codziennie pojawia się ciekawe instastories i nie odczuwam juz braku kontaktu po zżyciu się przez 10 lat z tą rodzinką. Polecam wszystkim przeniesc sie na instagrama

    • Emilia* nie zadziałał Shift

    • Ja również zapraszam na Instagram. 🙂 Wprawdzie tam choroba Laury nie jest głównym tematem i staram się jej nie eksponować za bardzo. Ale i tak myślę, że jest tam bardzo ciekawie. Znajdziecie mnie pod tym linkiem i jest to teraz główne miejsce mojej aktywności online https://www.instagram.com/fotonka_pl/

  6. Byłam tu prawie od początku – płakałam z Tobą nad odparzoną pupą Laury i szukanie maści, cieszyłam się z pierwszych słów Laury itp. W podobnym czasie urodziłyśmy drugie dziecko – tym razem ja stałam się mamą dziecka niepełnosprawnego..taki chichot losu. Cieszę się że zaczynasz żyć ! – ja też się tego uczę żeby nie dać się chorobie córki i mimo tego żyć pełną piersią (szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci i tego się trzymam – znaczy staram się). Zmieniać priorytety. Kończ i zacznij nowy rozdział – Powodzenia!

    • Aniu przytulam Cię do serca… Dbaj o siebie, nie tylko o dziecko – to naprawdę ważne. Matka opadająca z sił, ledwo żywa nikomu się nie przyda. A Ty przecież jesteś swojemu dziecku niezwykle potrzebna. 🙂 Ściskam Cię wirtualnie!

  7. O to wspaniałe wieści o wielu osiach w życiu. Jako osoba pracująca z niepelnospawnymi w stopniu głębokim, ze sprzężeniami bardzo się cieszę kiedy rodzic jest na nowo kobietą/mężczyzną, a nie tylko mamą i tatą. Na to trzeba czasu, ale pracując w domach rodzinnych osób niepełnosprawnych po czasie, delikatnie sugeruję „zna mnie już pani 3, 4, 5 rok, proszę sobie zrobić te 2 godziny wolnego, ja jestem”. A największym sukcesem jest, kiedy wchodzę, a mama czeka w plaszczu ” to ja lecę na kawę z koleżanką, jesteśmy pod telefonem”. Ciężkie życie opiekunów, wypelnione ciągłą troską i walką o lepszy byt MUSI MIEĆ JASNE STRONY, odskocznię.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Te jasne strony są potrzebne do życia, bez nich człowiek by zwariował. Dziękuję Ci za Twoje zrozumienie sytuacji!

  8. Wszystkiego co najlepsze, zdrowia dla Ciebie, Laury, Kuby i Kai i żebyś tak dobra jak dla innych była też dla siebie.

    • Dziękuję pięknie ♥️♥️♥️

  9. Normalność jest najważniejsza. Zdrowiej Lauro. Kaju tobie też dużo zdrówka. Trzymam kciuki za szczęśliwa zakończenie. 🥰

    • Dziękujemy bardzo!

  10. Jesteś wspaniałą kobietą Emilio,tylko tyle jestem w stanie teraz napisać.

    • Dziękuję serdecznie za dobre słowo ♥️, chociaż ja sama oceniam siebie znacznie surowiej. 💁‍♀️

  11. Znając was już tak dlugo, wiadomym było dla mnie , że czasu na bloga nie ma 🙂 dla mnie to dobry znak ! CIESZĘ SIĘ Emilko, że realizujesz się tak pięknie- tak trzeba właśnie , by nie utonąć w tym wszystkim. ❤ Ja to taka ciotka milcząca chociaż ” znam Was” od początku , tylko kilka razy odezwałam się- szkoda mi było zabierać Ci cenny czas . 🙂

    • Aniu spokojnie możesz tu pisać, kiedy tylko przyjdzie Ci na to ochota. Wprawdzie nie zawsze mam czas, aby odpowiadać na komentarze, ale zapewniam, że wszystkie uważnie czytam i wiele one dla mnie znaczą. 🙂

  12. Jestem z Laurą od samego początku bloga, nieustannie trzymam za Laurę kciuki i dzisiaj nie jest inaczej. Zdrówka dla iskiereczki i całej waszej rodzinki ❤

    • Dziękuję ogromnie za te wszystkie lata nieustannego wsparcia ♥️

  13. Zdrowiejcie i żyjcie pełną parą. Zasługujecie na wszystko, co najlepsze.Niezmiennie trzymam kciuki i pozdrawiam z Gdańska.

    • Dziękujemy Ci bardzo ♥️♥️♥️

  14. kibicuje nadal, milo czytac o postepach Laury i twoich! To znaczy, ze wszystko idze ku lepszemu! Tak trzymac! <3

    • Dziękujemy za dobre słowo ♥️♥️♥️

  15. Jestem tu niemal od początku. Przywiązałam się, kibicowałam. Czuję lekką frustrację, żal i niedosyt jak nic nie piszesz….Ale MASZ RACJĘ, to przecież oznaka, że wszystko jest ok, że żyjecie swoim normalnym życiem. A do tego dążyliście. 🙂
    Dobrze, że to napisałaś, bo jest to niby oczywiste, a jednak dopiero po przeczytaniu tego wpisu, uświadomiłam sobie, że nie jesteście tutaj dla nas, żeby nas „zabawiać” historiami niczym z książek akcji. To my byliśmy tutaj dla Was.
    Dziękujemy, że tak długo dzieliłaś się z nami Waszym życiem.
    I obyście resztę pisały z Laurą w prywatnych pamiętnikach. 🙂

    • Asiu dziękuję Ci za ten szczery komentarz. To prawda, że przez te lata Wy byście dla nas i nam bardzo pomagaliście. Mam nadzieję, że my też byliśmy dla Was i że dawaliśmy Wam tu wartościowe treści. Wciąż możemy być dla siebie, chociaż teraz po prostu trochę rzadziej. A życie toczy się dalej. Mam szczerą nadzieję, że los już nigdy nie zmusi mnie do tego, by pisać często i błagać tym samym o pomoc. Wierzę, że ten intensywny etap jest już za nami. Oby!

  16. Dziewczyny, wszystkiego dobrego! Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia❤️❤️❤️ Reszta się ułoży jak tylko będzie zdrowie, buziaczki ❤️❤️

    • Dziękujemy!

  17. Życie z całych sił! Należy się Wam to po wielu latach walki. Jestem z Wami od tak dawna i w pełni rozumiem Twoje decyzję. Tak bardzo się cieszę, ze dołączył do Was Kuba i Kaja. Jesteście super drużyną. Powodzenia na dalszej drodze!

    • Dziękujemy ♥️

  18. Jestem z Wami od lat, długo długo przez tym jak urodziła się Kaja. „Byłam” przy Was w smutku i radości. Trzymałam niejednokrotnie mocno kciuki za Laurę. I chce Pani powiedzieć, że się cieszę! Cieszę się z Waszej normalności.

    • Dziękuję pięknie! 🖤

  19. Jestem z Wami od poczatku! I cieszę sie ze obralas taki kierunek.
    Zycze Ci, Laurce, Kajce i Kubie niezmiennie wszystkiego co piękne i dobre. Niech sie Wam wiedzie i zdrowie dopisuje.

    • ♥️♥️♥️

  20. Duuużo zdrowia. Ściskam mocno i niewidzialnie kibicuję od prawie 10 lat 🙂

    • Dziękuję!

  21. Jestem z Wami od 10 lat. Czekam cierpliwie na kolejne wpisy i cieszę się, że u Was coraz lepiej. Podziwiam, że ma Pani tyle pozytywnej siły, Pani Emilko. Wszystkiego dobrego dla Was, dużo zdrowia dla Laury. Jesteście obie przepiękne, idealnie oddaje to Pani w swoich zdjeciach. Pozdrawiam mocno.

    • Dziękuję bardzo za każde słowo!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Publikując komentarz, jednocześnie wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Administratora Danych Osobowych bloga www.kochamylaure.pl moich następujących danych: podpis, e-mail, adres IP, w celu i w zakresie do tego niezbędnym. Przetwarzanie danych odbędzie się zgodnie z obowiązującym prawem, a w szczególności z przepisami Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. (zw. RODO) i polityką prywatności znajdującą się pod adresem www.kochamylaure.pl/polityka-prywatnosci/