Wyniki badań psychologiczych i testów na inteligencję metodą WISC-R

Autor: Emilia, mama Laury Data: Maj 25, 2017 Kategoria: Historia Laury | komentarzy 38

Przez uchylone od łazienki drzwi, doszła do moich uszu dosyć zgrabna melodia oraz wymyślone do niej słowa. To była Laura – właśnie śpiewała, nakładając jednocześnie pastę na szczoteczkę do zębów:

„Tralalala

Smutne do klatki, wesołe klaszczą w łapki!

Tralalala

Smutne do klatki, wesołe klaszczą w łapki!

Tralalala…”

O czym śpiewasz, czy może o zwierzętach? – zapytałam. Nie, nie o zwierzętach, tylko o wspomnieniach – odpowiedziała Laura. Mam dużo wspomnień ze szpitala i z mojej choroby, więc pomyślałam, że zamknę je wszystkie w klatce! A na wolności zostawię tylko dobre wspomnienia… To rzekła córka, po czym skupiła się na szorowaniu swoich nowo wyrosłych przednich zębów.

Trzeba przyznać, że taktykę obrała sobie całkiem sprytną. Złych wspomnień wprawdzie nie da się zamknąć w klatce, ale za to można ograniczyć ich oddziaływanie – powstrzymać się od rozpamiętywania, przestać nimi żyć, nie podsycać, dzięki czemu z czasem same wyblakną. Bo i po co żyć przeszłością, skoro tylko przyszłość może się jeszcze wydarzyć?

Tymczasem, mamy coraz więcej powodów, by pozytywnie patrzeć właśnie przed siebie. Laura odbyła niedawno kompleksowe badania psychologiczno-pedagogiczne, w tym testy na inteligencję metodą WISC-R (skala inteligencji Wechslera dla Dzieci). Zarówno całe badania, jak również testy wyszły rewelacyjnie, znacznie lepiej, niż się tego spodziewałam – i to w skali słownej, jak i bezsłownej. Laura od urodzenia jest silnie stymulowania intelektualnie, emocjonalnie i logopedycznie, dlatego można było przypuszczać, że w skali słownej wynik będzie bardzo dobry. I tak faktycznie się stało – badane zagadnienia wyszły albo w normie dla wieku, albo znacznie ponad normę! Ale w drugiej skali (bezsłownej) spodziewaliśmy się raczej gorszych rezultatów, ze względu na obciążenia, jakim ciało i umysł Laury od urodzenia były poddawane. Choroba genetyczna, długotrwała hospitalizacja, liczne niedotlenienia, zabiegi operacyjne, narkozy, spadki cukru i saturacji, długotrwałe antybiotykoterapie – to wszystko powinno zaburzyć rozwój umysłowy Laury i wpłynąć na gorsze wyniki testów. Ale z jakiegoś powodu rezultaty są z roku na rok coraz lepsze – również zagadnienia skali bezsłownej wyszły albo w normie dla wieku, albo wysoko! Ponadto, umiejętność czytania u Laury, pedagog oceniła na poziom klasy drugiej podstawówki, mimo, że córka nie rozpoczęła jeszcze edukacji szkolnej.

Chciałoby się rzec, że to cud, chociaż ja czuję, że to przede wszystkim ciężka praca. Obiektywnie trudno jest oszacować, ile w tym wszystkim naszego nieprawdopodobnego szczęścia, ile przypadku, ile genów, a ile tej mrówczej pracy właśnie. Stawiam jednak na to, że ostatnia kwestia miała w rozwoju Laury kluczowe znaczenie. Myślę, że to dobry moment, aby z całego serca podziękować wszystkim terapeutom, pedagogom, logopedom, nauczycielom, psychologom, lekarzom, pielęgniarkom i przyjaciołom, którzy tak licznie przewinęli się przez życie Laury i nigdy w nią nie zwątpili. To również odpowiedni moment, aby bez fałszywej skromności podziękować samej sobie oraz Kubie za to, że się nie poddaliśmy oraz że zapewniliśmy córce odpowiednie warunki rozwoju i bezpieczeństwo emocjonalne. Że nie daliśmy sobie wpoić, iż nasze dziecko będzie warzywem, że nie nauczy się mówić, że będzie opóźnione w rozwoju intelektualnym, że może lepiej będzie mu się żyło w hospicjum i takie tam… To także idealny moment, by wyrazić wdzięczność każdej osobie, która przekazała Laurze 1% podatku lub w jakikolwiek inny sposób okazała jej swoje wsparcie. Wszyscy razem i każdy z osobna mamy swój udział w tym, że Laura stała się taka, jaką możecie ją dziś oglądać.

Jestem po tych badaniach w tak wielkiej euforii, że chciałabym wszystkich z całej siły motywować do walki o swoje dzieci. Ale z drugiej strony, doskonale wiem i rozumiem, że nie z każdą chorobą da się wygrać, że w niektórych dramatycznych przypadkach nadziei po prostu nie ma. Są takie sytuacje i takie choroby, że nie pomoże żadna stymulacja, rehabilitacja, ani najlepsi nawet lekarze. Czasami tak się dzieje i nic nie można na to poradzić…

Jednak tam, gdzie pojawia się iskierka nadziei, gdzie jest choćby cień szansy na poprawę, warto, a nawet trzeba zawalczyć, bo nigdy nie wiadomo, na ile duży przyniesie to w przyszłości efekt. Łatwo można się zniechęcić, gdyż rezultatów walki z chorobą nie widać od razu, czasami zauważa się je dopiero po długich latach – dlatego cierpliwość ma tu kluczowe znaczenie.

Czy wiecie, że od momentu narodzin, w ciągu pierwszego roku życia dziecka, wielkość jego mózgu zwiększa się prawie trzykrotnie? Mózg małego dziecka (o ile nie ma poważnych zaburzeń), produkuje około 200 000 neuronów na minutę i aż 400 000 synaps (połączeń nerwowych) na sekundę! Absolutnie wszystko, co robimy ze swoim dzieckiem – każde przytulenie, każde wypowiedziane słowo, każda zaśpiewana piosenka, każda konstrukcja z klocków – ma dla jego rozwoju ogromne znaczenie.

Umysł takiego malucha rozwija się poprzez nabywanie doświadczenia, gdyż w ten sposób uaktywniają się w mózgu poszczególne jego obszary. Warto więc, aby w życiu dziecka było jak najwięcej pozytywnych doświadczeń oraz dobrych relacji z bliskimi. Doświadczenia negatywne lub brak odpowiednich stymulacji w określonym momencie rozwoju, może nieść za sobą poważne i długotrwałe konsekwencje. Laura miała złych doświadczeń szpitalnych i ograniczeń całe mnóstwo, ale robiliśmy, co w naszej mocy, aby neutralizować je poprzez miłość, czułość, jak najlepszą opiekę oraz intensywną stymulację, wspomaganą wiedzą wykwalifikowanych terapeutów. Dziś już wiem, że to była właściwa droga.

Oczywiście wciąż jest wiele do zrobienia. Mamy jeszcze mnóstwo innych problemów do rozwiązania, a niektóre z nich pozostaną kłopotami już na całe życie Laury. Ciągle jest ona zależna od respiratora podczas snu, a czasem również w trakcie dnia. Nadal zmagamy się z koszmarnymi konsekwencjami choroby Hirschsprunga, od której mimo wysiłków, nie potrafimy się uwolnić. Wciąż walczymy z osłabionym napięciem mięśniowym, z utrzymywaniem odpowiedniej postawy, z nieprawidłowym ustawianiem nóg, kręgosłupa i z opadaniem ust. Wojujemy o lepszy wzrok Laury, o poprawę motoryki małej oraz o wyższą wagę ciała. Ale na szczęście jest jedna ważna rzecz, o którą już nie musimy się dłużej martwić: to umysł córki, bo on ma się świetnie! Jest sprawny, głodny życia i chłonny wiedzy – a to znacznie ułatwi Laurze dalszą walkę z ograniczeniami fizycznymi. Mocno w to wierzę.

Z roku na rok jest coraz lepiej – widzę to na co dzień, a także podczas każdych kolejnych badań Laury. Wprawdzie przed nią jeszcze sporo pracy, wiele lat walki i ogrom wysiłku, aby w przyszłości mogła stać się całkowicie samodzielna. Ale i to się uda – przecież nawet najdłuższa droga składa się z wielu małych kroków.

Pożegnanie - fotografia dziecięca

Spacer w lesie - fotografowanie dzieci

Czas na rower - fotografia dziecięca w plenerze

Zachód słońca - fotografia dzieci plener

Pożegnanie słońca - fotografia plenerowa

Zachód słońca w naszej wsi

O zachodzie słońca - fotografowanie

Sunset - baby photography

Film dostępny także w serwisie YouTube

komentarzy 38

  1. Super siostry na zjeżdżalni aż się popłakałam 🙂 buziaki

  2. Suuper wyniki Laury ! 💖 Uwielbiam czytać Pani bloga, jest taki szczery 😊. Pozdrowienia, zdrówka!

    • A szczególne pozdrowienia dla mojej małej imienniczki, chociaż młodsza to dzielniejsza 😊💖

  3. Zarówno poprzedni post jak i ten są wspaniałe bo są szczere – piszesz to co myślisz, a to wciąż ludzi uderza – bo zwiera logikę i twarde prawa biologii z metafizycznym strachem, który niektórzy tuszują religią, przeznaczeniem itp. Uwielbiam Cię za to, ze umiesz ubrać w słowa myśli wielu myślących (a mniej zdolnych językowo:-) ludzi i bardzo za to dziękuję.

    • Dziękuję Moniko 😊

  4. Mimo, ze jest to prywatny pamietnik i opisujesz tu swoje doswiadczenia i rodzinne perypetie, to niejednokrotnie udaje mi sie odnalezc bardzo uniwersalne prawdy, rady, emocjonalne pocieszenie. I zdarzylo sie tak, ze Twoje posty pomogly mi w poradzeniu sobie z rozmaitymi dylematami. Niezmiennie od paru lat. Dziekuje

  5. i siuuu… prosto w drzewo :))))

    • Drzewo było wystarczająco daleko 🙂

  6. Ja pamiętam, jak pierwszy raz trafiłam na blog i przeczytałam Twoje obawy, co do rokowania lekarzy, że Laura nigdy nie będzie… (tu litania, czego nie będzie według lekarzy).
    Jakoś wtedy pomyślałam, że stanie się inaczej, że oni nie mają racji…
    Też mam przebogatą historię chorowania od dziecka i po latach bawią mnie wybałuszone oczy tych, co na mnie krzyż postawili. DA SIĘ!!! Bardzo często się da…
    Czytam ciągle, myślę, kibicuję, wierzę i czuję, że Laura będzie szczęśliwie żyć.

  7. Szczerze powiem ,bez cienia kokieterii czy fałszywości,czytałam cały ,no prawie cały blog-i jestem w szoku.twoja corka Laura ,wyglada i zachowuje sie genialnie.jak na dziecko ktore tyle przeszło i jest chore,to jest po prostu niewiarygodne.jest tak inteligentna ,ładna i zabawna,ze niejedno zdrowe dziecko moze sie schować.szczere gratulacje.

  8. Podobno inteligencję dziedziczy się po mamie 😉 Tak przeczytałam dzisiaj na FB i bardzo mi się to podoba. Wzruszyło mnie to, co dotyczy smutków w klatce… Złe chwile, nieprzyjemne wspomnienia kryją się jednak na dnie, a Laura poradziła sobie z nimi lepiej niż niejeden dorosły. Niesamowita dziewczynka…..
    PS. Sposób niesamowicie tani :-D, bo my często do klatki zamykamy dobre wspomnienia, a przytłaczają nas złe, a potem tylko psychoterapia…… 🙂

  9. Super z Ciebie człowiek Emilio, taki brylancik wśród tłumu. Bardzo sobie cenię takie mądre osoby, więc fajnie że mogę choć wirtualnie Cię ‚spotkac’ . Kiedyś na zajęciach była dyskusja o autorytetach. Powiedziałam, że nie mam nikogo takiego, ale zaraz potem Ty mi przyszłas do głowy 🙂
    Dzięki, lubię myśleć, że może ja też jestem troszkę lepszą mamą dla swoich synkow, jak sobie poczytam o Waszej historii i walce.

    • Dziękuję za te przemiłe słowa, chociaż uprzedzam, że autorytetem dla nikogo być nie chcę. PS. Na pewno jesteś wspaniała mamą dla swoich synów i to bez względu na to, czy czytasz tego bloga, czy tez nie. Pozdrowienia! 🙂

  10. Kajutek jest swietna, jak sie tak awanturuje 😀 😀 😀
    Czy dobrze wnioskuje, ze ona juz wszystko rozumie? Sama juz zapomnialam, jak to bylo i kiedy moje dziecko zrobilo sie kontaktowe. Rozwoj mowy (a wczesniej rozumienia) to taki fascynujacy proces!

    • Tak, ona bardzo dużo już rozumie 😊 Sama próbuje się ubierać i właśnie zaczęła wołać na nocnik 😊. No i jeszcze jest wielką fanką samochodów. 🚗 🚗 🚗

  11. Wychowywałam się praktycznie w szpitalach, więc spotykałam masę dzieciaków z ciężkimi chorobami genetycznymi, jak ja. Widzę, że takie dzieci często są bardziej dojrzałe. Jak Cię reanimują co najmniej raz w miesiącu, to się szybko uczysz doceniać to, co masz, i chcesz mieć, widzieć więcej. Laura też chyba taka jest, bardzo dociekliwa poznawczo, więc mnie jej wyniki w ogóle nie dziwią. Z samego czytania bloga można to wywnioskować. 😉

    Ale też uważam, że ma bardzo mądrych rodziców. Nie wiem, jak zdołałaś Laury nie przytłoczyć swoją nadopiekuńczością i nie odebrać radości życia. Udało Ci się to i naprawdę życzę wszystkim dzieciom takiej mamy. Ja takiej nie miałam.

  12. Pani Emilko – Dzisiaj , w Dniu Matki , zycze Pani , aby pozwolila sobie Pani na radosc ze swoich wspanialych Pociech , zapomniala choc na jeden dzien o troskach , klopotach i po prostu cieszyla sie z sukcesow <3 A sa ogromne ! Filmik jest uroczy , smialam sie w glos ogladajac te cudowne Dziewczynki <3 Wszystkiego dobrego dla calej waszej Rodzinki <3

  13. Ale ta mała jest już duża! A ta duża jeszcze większa 🙂 Wszystkiego najlepszego w Dniu Matki życzy inna matka.

  14. Zaglądam i czytam, potem czekam i znów czytam. Tak trwa od lat. Najpierw tylko się martwiłam. zaś od jakiegoś czasu? Dziwne uczucie, bo dumna jestem z Państwa, z Laury, z małej Kai. W tym naszym świecie pozorów i wiecznej niemocy, gdy idzie o oczywistość, Wy jesteście przykładem, że sama miłość i dobre chęci to mało; że trzeba rozumu, uporu i pracy, pracy, pracy. Dziś myślę nawet, że TAK wyjątkowe dziecko zesłano właśnie Wam, bo ja i wielu, wielu innych – kto wie, czy sobie by poradzili. Laura ma szczęście: trafiła jej się wyjątkowa Mama. Toteż tej Mamie życzę zdrowia, sił i jeszcze raz sił, życzę wiary, radości i satysfakcji dziś, jutro i tak przez długie życie. Niech się Pani darzy, Mamo Laurki i Kai!

    • Bardzo, bardzo, bardzo mocno dziękuję!!! <3

  15. Brawo Laura!!!!!! Tak trzymaj!
    I obyś przez całe życie miała tak wspaniałe wsparcie rodziny, jak teraz.
    Rozwiń skrzydła, Dziewczyno.

    PS. Przeczytajcie historię Helenki Keller, jeśli jeszcze nie znacie. Chyba się Wam spodoba 🙂
    Pozdrowienia najserdeczniejsze!

  16. Urodziłam się z wodogłowiem i zarośniętymi nozdrzami.Obecnie mam niespełna 33 lata, ukończyłam studia prawnicze i jestem aktywna zawodowo.Kilka lat temu jeden lekarz patrząc na tomograf komputerowy mojej głowy i wyniki rezonansu magnetycznego przecierał oczy ze zdumienia i z rozbrajającą szczerością wyznał mi,że wyniki tychże badań nie pokrywają się z tym, co on ma naocznie okazję oglądać.Według tamtych zdjęć, to wynikało,że powinnam teoretycznie być roślinką i mieć totalną sieczkę w głowie, pustostan i nic poza tym.Dlatego aż mnie krew zalewała i było mi zwyczajnie przykro,kiedy czytałam na tym blogu,że niektórzy lekarze oraz Czytelnicy tego pamiętnika orzekli,że Laurka będzie i tak warzywkiem i nie warto o Nią zawalczyć!A właśnie,że warto!Żyję w kochającej rodzinie i mam grono przyjaciół i znajomych, z którymi do tej pory mam świetny kontakt i to nie tylko na fb, ale także spotykamy się w „realu”. Przeczytałam w życiu mnóstwo książek, umiem pływać, jeżdżę na nartach oraz rowerze, znam oprócz polskiego jeszcze 3 inne języki i wcale nie czuję się gorsza od innych mimo że mam przyznaną I grupę ze względu na wzrok.Walczcie o Laurę i nie odpuszczajcie!!!Trzymam kciuki:)

    • I tak trzymać!!!!!!!!!!!!!!!!! Wspaniały, motywujący komentarz! 🙂

  17. Trzy razy podchodziłam do skomentowanie poprzedniego posta i za każdym razem dziecko mnie oderwało od komputera, by w końcu zniknęła możiwość komentowania. Muszę jednak, chociaż króciutko! Tamte wpis na to jak najbardziej zasługuje. Przeczytałam go kilka razy wraz ze wszystkimi komentarzami i jeszcze bardziej chylę czoła. Tak bardzo się utożsamiam z Twoim podejściem! Sama nie czytam aż tak mądrych rzeczy, ale bardzo chętnie przeczytam Twoje przekłady naukowych treści „na nasze”:)
    a cytat „przypadkowe mutacje genetyczne są tak stare, jak życie i konieczne dla ewolucji wszystkich istniejących gatunków. I że choroba Laury to nie jest żadna kara, ani też żadne wyróżnienie, ani tajny znak od losu, ani tym bardziej niczyja wina. Ona po prostu jest – a rola naszej rodziny to jak najlepsze zrozumienie tej choroby i oswojenie się z nią, aby mimo przeszkód wycisnąć z życia soki, jak cytrynę.” chyba sobie wytatuuje na czole, żeby nie odpowiadać kolejnej osobie „Czy wiadomo skąd ten nowotwór u syna?”

    W nawiązaniu do powyższego tematu. Synek ma niespełna 3 lata. Jego leczenie znaczne odbiegało od standardowego leczenia onkologicznego. Mnóstwo powikłań, wznowa, walka o życie na intensywnej itp. Odbiło się to bardzo na jego rozwoju. Nie wiem,w które drzwi uderzać, jak mogę mu pomoc, by go stymulować,a jednocześnie dać mu cieszyć się tym , że nareszcie jest w domu.
    Powyższy wpis dał mi kolejnego kopa, by o to moje dziecię zawalczyć. Robicie kawał dobrej roboty i moim zdaniem, to przede wszystkim Twoja zasługa! Pomijając pracę własną z dzieckiem, ale to właśnie Ty wybierasz lekarzy, terapeutów itp. Dzięki właściwym decyzjom osobistym, dziś masz obok siebie kogoś, kto Cię w tym wspiera.
    Jesteście wielcy, wszyscy czworo!

    PS. Czy mogłabyś polecić jakieś lektury dotyczące mózgu/rozwoju dziecka,terapii.., po które warto sięgnąć?

    • Witaj! Dziękuję za komentarz i bardzo się cieszę, że te moje pisanie na coś się ludziom przydaje, że motywuje do działania 🙂 Kiedyś blog miał za zadanie pomagać Laurze, ale teraz częściej sam staje się pomocą dla innych – to dobrze, bo to, co robię ma sens tylko wtedy, gdy mogę się tym dzielić z innymi.

      Komentarze pod poprzednim postem zablokowałam, gdyż dyskusja odbiegała znacznie od tematu postu, ale nie ma problemu, możemy porozmawiać tutaj. Myślę, że jesteś dla swojego dziecka wspaniałą motywacją do walki z chorobą – Twoje zaangażowanie widać w każdym napisanym zdaniu. Pamiętaj, że choroba to niczyja wina – zdarzyła się, bo choroby się zdarzają, taka ich natura. I nie załamuj się proszę, że długotrwałe leczenie odbiło się na rozwoju synka – małe dziecko ma tak plastyczny mózg i tak wielkie możliwości rozwoju, że przy odpowiednim wsparciu wszystko spokojnie nadrobi. Może dochodzić do niektórych rzeczy z opóźnieniem, ale w końcu do nich dojdzie, jak nasza Laura. Ona również spędziła w szpitalu wiele miesięcy, przeszła koszmarne problemy i liczne operacje, przez pierwsze kilka miesięcy życia była przykuta do łóżka i nieprzytomna od leków. Ale dziś tych koszmarnych przejść już prawie nie widać.

      Nie bardzo mam jak polecić jakąś konkretną literaturę, bo tak naprawdę wszystko, co wiem, to lata doświadczeń, kontaktów z terapeutami przewijającymi się przez nasz dom i samodzielnego dokształcania się na różnych poziomach. Zamiast kupować książki, które wobec błyskawicznego rozwoju medycyny szybko stają się nieaktualne, raczej śledzę rozmaite nowinki ze świata nauki, artykuły, strony i portale. Internet to najszybszy sposób na zdobycie najbardziej aktualnych informacji – uważaj tylko, aby znaleźć wiarygodne strony i wiarygodne artykuły. W sieci niestety pełno jest bzdurnych pseudonaukowych tekstów, mitów i przeinaczeń. Polecam poszukać specjalistów w Twoim otoczeniu (rehabilitantów, pedagogów, lekarzy), którzy będą mogli być dla ciebie merytorycznym wsparciem i pomóc w rozwoju dziecka. Nasza Laura od wczesnego dzieciństwa miała regularną terapię z pedagogami, logopedami i rehabilitantami. Arcyważne w rozwoju dziecka jest zapewnienie mu bezpieczeństwa emocjonalnego, bo nic nie leczy lepiej, jak kochająca dziecko rodzina (ale to z pewnością już wiesz). Zerknij też na zbiór linków, które kiedyś tu na blogu umieściłam – może któryś z nich będzie dla Ciebie pomocny: http://www.kochamylaure.pl/o-chorobie/ciekawe-linki/

      Powodzenia, mnóstwa siły i optymizmu!

      • Jak ja mogłam przegapić ten wpis z linkami. Bardzo dziękuję, biorę się do przeglądania i wybierania czegoś dla siebie:)

        Czytałam, dlaczego zablokowałaś komentowanie w poprzednim. Pomimo, że dyskusja w komentarzach zaszła na zupełnie tory, czytałam wszystko z takim samym zaciekawieniem. Może w ramach wolnego czasu (hahaha;) ) założyłabyś drugiego bloga, poświęconego właśnie Twoim zainteresowaniom?

        • Myślałam o tym 😊 Tylko czasu mi brakuje. Może jak kiedyś skończę pisać bloga dla Laury, to założę nowego o swoich zainteresowaniach 😉

  18. Mamo Laury, jestem babcią niepełnosprawnej wnuczki. Niedawno odkryłam Pani blog i odkryłam, a może raczej zrozumiałam (może też na moje nieszczęście), że gdyby moja córka była taka jak Pani, z pewnością dziś problemów z wnuczką moglibyśmy mieć dużo mniej, niż mamy. Niby powinno się to wydawać oczywiste, jednak prawda jest taka, że matki tak empatyczne i mądre, jak Pani, to rzadkość i dar z nieba oraz nieprawdopodobne szczęście dla ich dzieci. Gdyby moja córka była taka jak Pani, dziś mielibyśmy dużo mniej problemów, bo wnuczka urodziła się z dużo lepszymi rokowaniami, niż Laurka. Nie czytałam komentarzy na Pani blogu, ale z pewnością wiele osób Panią podziwia. Od dziś ja też do nich należę, a nie łatwo mi zaimponować… 🙂

    • Pani Basiu, dziękuję za miłe słowa. Nie znam Pani córki, ale wiem z doświadczenia, że każda mama daje z siebie dokładnie tyle, ile może i ile potrafi. Ludzie są naprawdę różni, a na ich charakter wpływa mnóstwo czynników, w większości zupełnie od nas niezależnych. Dlatego myślę, że nie warto aż tak się porównywać do innych, bo to może pogłębiać frustrację – zawsze przecież znajdzie się ktoś, kto radzi sobie w życiu lepiej od nas, a także znajdzie się ktoś taki, kto radzi sobie gorzej. Zamiast porównywania, lepiej skupić się na tym, co jeszcze można zrobić, aby poprawić zdrowie i funkcjonowanie Pani wnuczki. Nie wiem, czy Pani słyszała o nowych odkryciach naukowych dotyczących tworzenia neuronów w mózgu. Jeszcze do niedawna naukowcy byli przekonani, że neurony tworzą się w mózgu wyłącznie w okresie dziecięcym i młodzieńczym. Jednak kolejne odkrycia przy użyciu nowych technologii wykazały coś odwrotnego – okazało się, że mózg człowieka jest zdolny do tworzenia nowych neuronów także w dorosłym życiu. Nigdy więc nie jest za późno, aby poprawić kondycję umysłową i fizyczną człowieka. Im więcej ćwiczymy mózg, tym jest on lepszej jakości – to samo oczywiście dotyczy stymulowania rozwoju osób niepełnosprawnych. Proszę się więc nie poddawać i walczyć o poprawę kondycji wnuczki, raczej nic nie stoi na przeszkodzie, aby podjąć taką próbę. A Pani córka być może potrzebuje wsparcia – na przykład psychologa lub specjalistów zajmujących się terapią dzieci. Posiadanie chorego dziecka to wielkie obciążenie dla całej rodziny i czasami naprawdę potrzeba wsparcia z zewnątrz, aby sobie z tym problemem poradzić. Pozdrawiam serdecznie!

    • Pani córka jest w dużej mierze taka, jaka jest ze względu na wzorce z dzieciństwa… Część dzieci dostaje wspaniałe wychowanie (pod względem przekazywanych postaw, wiary w siebie, szacunku do siebie, waleczności, pracowitosci, umiejetnosci spokojnego radzenia z problemami) i potem przy narodzinach niepełnosprawnego dziecka udaje jej się wspaniale zwyciężać jak Emilii… Są również dzieci depresyjne, wychowywane w poczuciu małosciu, depresyjności, oceniania, porównywania się do innych, ze słabą decyzyjnością, niską samooceną, malą odpornoscią na stres, brakiem wiary w siebie…. takie okaleczone emocjonalnie osoby nie udzwigną potem opieki nad niepelnosprawnym dzieckiem… same ledwo sobie radzą ze sobą, a „trudne” dziecko jest ponad ich siły psychiczne i często nawet izolują się od takiego dziecka zamiast walczyc jak mrowka o kazdy jego postęp… Nie potepiam Pani córki a ni Pani. Po prostu różnie są uksztaltowane charaktery w dziecinstwie… jedni są silni, drudzy przez błedy rodzicow są słabi, depresyjni i ledwo żyją dosłownie.

      • Chyba nie jest tak do końca, na szczęście. Znam wiele przypadków, gdzie mimo zaniedbań rodziców, czasami nawet patologii w dzieciństwie, wyrastają wspaniali ludzie.
        Czasami jest odwrotnie. Rodzice starają się wychowując swoje dzieci a tu jedno staje się przysłowiową ,,czarną owcą”.

      • Pani Marto z Mokotowa, poczuła się Pani lepiej po takim komentarzu, którego celem było: „komuś dziś dowalę!” Może porówna Pani swój komentarz z tym, co napisała Pani Emilia. Proszę zauważyć jej empatię, jej próbę pocieszenia mnie, dodania mi jakiejś nadziei, że nie wszystko stracone. Pani komentarz brzmi mniej więcej tak: byłaś wredną matką i teraz masz za swoje. Aż mi Pani żal, że tyle w pani negatywnych emocji. Ja, pomimo niepełnosprawnej wnuczki, nie mam w sobie tyle jadu do świata…

  19. Dużo uśmiechów w Dniu Mamy. Ależ one pięknie rosną! Gratulacje dla Rodziców.

  20. Gratuluję Wam dziewczyny! Piękne zdjęcia, jak zawsze 🙂

    • Dziękujemy!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.