Choroba

Autor: Emilia, mama Laury Data: Marzec 26, 2018 Kategoria: Historia Laury | komentarzy 12

Od kilku tygodni jest tutaj cicho, jak makiem zasiał… A wszystko dlatego, że z powodu jakiejś nieprawdopodobnie agresywnej infekcji (nigdy w życiu nie byłam aż tak chora!!!), brakło mi sił, by cokolwiek napisać. Właściwie, to nie mam też siły mówić, ruszać się i oddychać. Na szczęście jeszcze żyję i kurczowo trzymam się nadziei, że kolejna partia antybiotyku, zapisana dzisiaj przez lekarza, postawi mnie ostatecznie na nogi…

Wybaczcie więc, że ten wpis będzie wyjątkowo krótki i czysto informacyjny, gdyż na więcej naprawdę mnie nie stać. Żadna z dam zamieszkałych pod naszym dachem nie była w stanie oprzeć się morderczym zarazkom, zachorowałyśmy solidarnie wszystkie trzy, a z naszego teamu ostał się jedynie Kuba – jak na dzielnego rycerza przystało.

Kaja ma się z obecnie najlepiej, ja najgorzej, a Laura uplasowała się gdzieś pośrodku. Niestety, w przypadku Laury, infekcja dróg oddechowych nieodzownie wiąże się z kłopotami – dlatego zaliczyła w ostatnich dniach na tyle poważne problemy oddechowe, że respirator nie dawał rady jej wentylować i musieliśmy wspomagać się tlenem oraz antybiotykiem. Było też długotrwałe krwawienie z rurki tracheostomijnej spowodowane silnym obrzękiem dróg oddechowych, które udało nam się wyleczyć przy pomocy inhalacji ze sterydami.

Jak widzicie, nie nudziliśmy się wcale a wcale… Na szczęście o Laurę martwić się nie musicie, gdyż kryzys już został zażegnany i córa powoli wraca do zdrowia. O Kaję też nie, ponieważ tego małego terminatora nic nie jest w stanie pokonać, nawet niebezpieczne zarazki. A ja… no cóż, odezwę się znów, gdy tylko wrócę do żywych. Obawiam się jednak, że to jeszcze może chwilę potrwać… 🙁

PS. Aby nie było tak pesymistycznie, to dla kontrastu wklejam radosne zdjęcia – ostatnie zimowe obrazki moich córek.

Dziadek i wnuczka - fotografia rodzinna

Stare fotografie

Dzieci i zima

komentarzy 12

  1. Również miałam dość agresywną infekcję: zapalenie gardła, którego nigdy tak mocno nie przeżywałam..

  2. Trzymajcie się pięknie i zdrowo. Ja też marzec wykasowałam zdrowotnie z mapy mojego świata. Ale dajemy radę! No to do przodu. I idziemy dalej. I o krok. I jeszcze jeden mały krok. I niezmiennie dajemy radę. Bo jesteśmy Polakami. Najpiękniejszym i najodważniejszym narodem na świecie. A jeżeli ktoś wątpi w te słowa. To niech nauczy się języka polskiego. To się zdziwi jak bardzo trudny jest to język. Jak dla mnie najpiękniejszy język na świecie. Bo mój. Bo w tym kraju się urodziłam. W tym kraju chcę żyć i mieszkać. To taki utwór Kory dołączam: https://www.google.pl/search?q=kora+tu+jest+m%C3%B3j+dom&oq=kora+tu+jest+m%C3%B3j+dom&aqs=chrome..69i57j0.11396j0j7&sourceid=chrome&ie=UTF-8

  3. Wracajcie wszyscy do zdrowia i to jak najszybciej!
    Spokojnych Świąt!

  4. Zdrowia, dziewczyny! :* I pięknych świąt dla Was 🙂

  5. Jakie piękne córeczki! No po prostu prześliczne, albo zdjęcia tak udane..(?) 🙂 A propos chorób wszelakich, radę mam jedną na zimę: KISZONKI. Trzeba robić ogórki kiszone w sierpniu i kapustę ekologiczną kisić w listopadzie, a potem jeść całą zimę… Odkąd tak robimy w naszej rodzinie, nikt nigdy nie miał do czynienia z żadnymi antybiotykami. Zdarzało się, że ktoś tam coś podłapał od innych: mama w pracy, dziecko w szkole, czy przedszkolu. Ale nie trzeba było antybiotyku, organizm był na tyle silny, że zwykły Nurofen itp. pomagał. Takie my w rodzinie mamy doświadczenie i naprawdę polecam. Sama bym kilka lat temu nie uwierzyła, że można się tymi kiszonkami tak uodpornić.

    • Dziękujemy za radę! O kiszonkach wiemy i regularnie jemy. Ale w takim razie w przyszłym sezonie będziemy jeść jeszcze więcej 🙂

    • Babcia mówiła i tak czyniła, że kapustę należy zakisić przed świętem Zmarłych, czyli w październiku. I jeść do wszystkiego, nawet na kanapkę. Smacznego.

    • Dokładnie! Ja robię i popijam zakwas z czerwonych buraków. Też nic mnie nie bierze 🙂

  6. Ten wirus chyba w całej Europie panuje, w naszym przedszkolu nauczycielki, które nie były na chorobowym (w tym ja) byly chore. Ja dałam radę „tylko” 2 dni na chorobowym, wróciłam dono pracy chora: byli gorzej chorzy i… coz nie mogliśmy zamknąć placówki z powodu grypy. Dzieciaki przechodziły wirus znacznie lzej: niektóre miały najwyżej katar, kilka bylo 2-3 dni na chorobowym z powodu gorączki, a moja koleżanka leżała 2 tygodnie plackiem bo nawet z łóżka nie umiała wyjsc, te dzieciaki to serio jakies supermoce maja 😉

  7. U nas dokladnie tak samo. Pod koniec lutego wszystkie 3 (ja i moje 2 corki) padlysmy ofiara koszmarnej grypy ktora najmlodsza- Zosie doprowadzila do szpitala. I chorobsko dlugo sie trzymalo- 9 dni wysokiej goraczki!!! A ja chorowalam najdluzej i tez nie mialam sily na nic. Do grypy dolaczyla jakas bakteria i dopiero 2 antybiotyk postawil mnie na nogi. Zycze zdrowia wam trzem i szybkiego odzyskania sil. Wiosna juz blisko!

    • Dużo zdrówka również dla Was!

Zostaw odpowiedź dla Anka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Publikując komentarz, jednocześnie wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Administratora Danych Osobowych bloga www.kochamylaure.pl moich następujących danych: podpis, e-mail, adres IP, w celu i w zakresie do tego niezbędnym. Przetwarzanie danych odbędzie się zgodnie z obowiązującym prawem, a w szczególności z przepisami Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. (zw. RODO) i polityką prywatności znajdującą się pod adresem www.kochamylaure.pl/polityka-prywatnosci/