Zagrajmy w szczęściarzy!

Autor: Emilia, mama Laury Data: Listopad 25, 2016 Kategoria: Historia Laury | komentarzy 35

Od czasu do czasu lubimy sobie z Laurą zagrać w szczęściarzy. Wymyśliłyśmy tę zabawę podczas jednej z naszych niekończących się rozmów o wielkości oraz złożoności Wszechświata. Jakoś tak zawsze, gdy córa i ja zaczynamy patrzeć w gwiazdy, „liczyć” w wyobraźni te miliardy galaktyk, rozmyślać o czasie i przestrzeni, to prędzej czy później kończymy na dysputach o naszej małej błękitnej planecie, o życiu i o nas samych. A uwierzcie mi, że dialogi z 6-latką, wbrew pozorom, potrafią być niezwykle inspirujące!

Zabawa w szczęściarzy to taka gra na wyobraźnię oraz na umiejętność doceniania własnego istnienia. Polega ona na znajdowaniu coraz to nowych okoliczności, które potwierdzają, iż wszyscy jesteśmy niesamowitymi szczęściarzami. Na początku córka miała problem ze znajdowaniem w swoim życiu szczęśliwych faktów, gdyż wszystko dobre, co w nim ma, wydawało jej się takie naturalne, wręcz oczywiste. Ale już po kilku próbach całkowicie zmieniła sposób myślenia, dlatego teraz, razem wynajdujemy coraz to nowe powody do wdzięczności.

Lauro, zastanówmy się wspólnie, dlaczego jesteśmy wielkimi szczęściarzami?

  • Bo się urodziłyśmy.
  • Bo na naszej planecie istnieje życie, które będzie trwać jeszcze bardzo długo.
  • Bo urodziłyśmy się w miejscu i w czasie, gdzie nie ma wojny.
  • Bo mamy co jeść.
  • Bo korzystamy z obu rąk, obu nóg i całkiem sporej ilości zdrowia.
  • Bo posiadamy umysł, więc potrafimy logicznie myśleć oraz tworzyć.
  • Bo mamy świadomość, więc rozumiemy, że istniejemy, potrafimy zachwycać się pięknem wszechświata i możemy to wszystko doceniać.
  • Bo w naszym domu jest mnóstwo miłości, którą potrafimy mnożyć.

A teraz Lauro sama się zastanów, dlaczego jesteś szczęściarą?

  • Bo mam mamę, tatę i siostrę.
  • Bo w kranie płynie woda.
  • Bo prawie jestem zdrowa (Tak!!! Laura naprawdę uważa, że jest zdrowa!).
  • Bo mam własny respirator, a dawniej przecież nie było respiratorów!
  • Bo mam swój pokój i klocki Lego, z których mogę budować roboty.
  • Bo ludzie mi pomagali, kiedy byłam bardzo chora…

A ja, do tej niezwykłej listy dodaję jeszcze jeden punkt – osobistą wdzięczność za to, że ludzie wciąż nam pomagają. Akurat kilka dni temu na konto fundacji spłynęły pieniądze z tegorocznego odpisu 1% podatku. Dzięki temu wsparciu, mogliśmy zakupić zapasowy sprzęt medyczny, który jest Laurze niezbędny do zapewnienia jej zdrowotnego bezpieczeństwa. Zaopatrzyliśmy się również w oratory do tracheostomii, czujniki do pulsoksymetru i wiele innych niezbędników, które naprawdę dużo kosztują.

Z roku na rok datki z 1% podatku są przekazywane Laurze w coraz mniejszej ilości, co jest oczywiste, a ja to doskonale rozumiem. Laura jest przecież już dużą dziewczynką i w dodatku coraz lepiej się miewa. Jej radosne zdjęcia, prezentowane na blogu, sprawiają, że nie widać po niej ani trudów choroby, ani tym bardziej specjalnych potrzeb, które ta choroba generuje. Ponadto ja już nie opisuję tak szczegółowo jej zmagań zdrowotnych, a na większość potrzeb córki staramy się sami zarobić własną pracą. Rozumiemy doskonale, że wokoło jest wiele innych potrzebujących dzieci, często znacznie bardziej od Laury chorych, tylu różnych ludzi w dramatycznych sytuacjach życiowych czy charytatywnych instutucji potrzebujących natychmiastowego wsparcia – nie dziwi mnie, iż to one mają pierwszeństwo.

Ale mimo to, wciąż są z nami osoby, które swój 1% decydują się przekazywać akurat Laurze, gdyż właśnie w tym widzą cel. Niektórzy pomagają córeczce z czystej sympatii – widocznie tym ludziom skradła ona serca. Inni pomagają świadomie, gdyż upatrują w tym długoterminową inwestycję, jakkolwiek to dziwnie nie zabrzmi… Po prostu uważają, że w dłuższej perspektywie Laura pozytywnie rokuje, że ma realną szansę na dorosłe życie oraz samodzielne funkcjonowanie w społeczeństwie. Są też tacy, którzy pomagają ze względu na nas, rodziców – widzą, że Laura ma odpowiedzialnych staruszków, którzy otrzymane wsparcie z pewnością wykorzystują w najlepszy możliwy sposób. Jeszcze inni decydują się na przekazanie 1% podatku, ponieważ akurat nie mieli nikogo innego na oku. A może po prostu dlatego, że podczas rozliczenia PITu ich księgowa wpisała w rubrykę akurat KRS naszej Laury.

Bez względu na to, jakie cele Wam przyświecają, dzisiaj chciałabym Wam wszystkim z całego serca podziękować. Nie tylko w imieniu własnym, ale przede wszystkim w imieniu Laury, gdyż ona już doskonale zdaje sobie sprawę z Waszego istnienia. Ona rozumie, że Wasza tu obecność jest kolejnym ważnym powodem, by znów zagrać w szczęściarzy…

PS.

Nasza gra niesamowicie wciąga i poszerza horyzonty – zagrajcie, to przekonacie się o tym sami! 😉

Dama w kapeluszu

komentarzy 35

  1. Wszystkiego najlepszego dla Kai z okazji 1 urodzin oraz pozdrowienia dla całej wspaniałej rodzinki☺ Miłego dnia☺

    • Bardzo dziękuję! Przekażę solenizantce 🙂

  2. Mogę zapytać jakim aparatem robisz zdjęcia?

    Laura jak zwykle – kradnie show samym swoim jestestwem <3 ta dziewczynka ma w sobie taką moc i piękno, że aż nie wyobrażam sobie jej jako dorosłej kobiety. Będzie powalająca! Zresztą, jak jej mama! I mam nadzieję, że będziemy mogli (my czytelnicy) się o tym przekonać tu na blogu…

  3. Zdjęcie Laury jest…przepiękne!!!!!!

  4. Piękne zdjęcie 🙂 Nie myślała Pani żeby robić profesjonalne sesje ludziom? Ja bym się pisała 🙂
    Pozdrawiam

    • Myślałam, ale czasu brak. Może kiedyś 🙂

  5. Fajna to gra w Szczęściarzy. Myślę, że nie często uświadamiamy sobie, że naprawdę mamy szczęście. W chwilach nudy lub zwątpienia warto usiąść i właśnie zagrać w tą grę. Dzięki za dobry pomysł.

  6. Niestety, coraz więcej jest chorych dzieci. A w ostatnich latach było głośno o dzieciach chorych na EB, czy o Emilku, dla którego jedynym ratunkiem była bardzo droga operacja w USA, więc może dlatego wpływ z 1% jest mniejszy.

    Mam nadzieję, że Laura będzie coraz bardziej zdrowa, a jeśli trzeba będzie zebrać jakąś kosmiczną kwotę – to się zbierze 🙂
    Zwykli ludzie pokazali, że się da. Da się zebrać 6 milionów w 6 dni, czy niemal 2 miliony w 1 dzień.
    I oby wszystkie paskudne choróbska genetyczne odeszły w zapomnienie.

    PS. Mam nadzieję, że zatańczy pani na ślubie Laury 🙂

  7. Cudne zdjęcie! Dziękuję za inspirację do rozmów z córką i pozdrawiam serdecznie.

  8. Mój kiedyś pięcioletni synek raz powiedział: – Kocham cię jak cały kosmos. I całe podwórko! – Zachwyciło mnie, że byliśmy dla niego równoznaczni: ja mama oraz mały i wielki wszechświat.
    Przez lata istnienia Waszego bloga mnie stała się bliska jeszcze Laura. To aż dziwne, bo czuję, że autentycznie jestem z niej dumna. Dumna też jestem z Was, jej rodziców. To jest coś, co ubogaca i moje życie. Dobrze, że jesteście i że jesteście właśnie tacy.
    Zapasowy sprzęt medyczny to coś absolutnie niezbędnego. U nas koncentrator tlenu nagle zastrajkował tuż przed majowym długim weekendem. Nie dało się dodzwonić do firmy medycznej, więc podesłała nam kolejny dopiero po pięciu dniach. To z kolei ratunkowe pudło padło już w sierpniu, dokładnie tuż przed kilkodniowym świętowaniem Wniebowstąpienia . Niewiele później, w piątkowy wieczór października zepsuło się trzecie. Dzieje się tak coraz szybciej i zaczynamy się bać, że obecny koncentrator (a psu na urok!) nawali już za miesiąc.
    Czytam Was systematycznie, chociaż już rzadziej komentuję. Zawsze serdecznie myślę

    • Dziękujemy❤ Nasz koncentrator tlenu, który mamy ze szpitala, na szczęście się nie psuje. Ale za to jest tak ciężki i wielki, że zajmuje pół bagażnika w samochodzie. Jeśli chcemy, by w przyszłości Laura miała swobodę funkcjonowania, to też będziemy zmuszeni kupić zapasowy, przenośny koncentrator. Problem z tymi sprzętami medycznymi jest taki, że mają cenę z Kosmosu 😞 Ostatnio kupiliśmy zapasowy pulsoksymetr, co niezwykle ułatwiło nam życie. Pozdrawiam serdecznie!

      • Mniej psują się starsze i prostrze modele, właśnie te ciężkie jak armaty. Nowe, poręczniejsze i cichsze, mają mnóstwo elektroniki i tu klops następuje z powodu byle czego. W dodatku nie słychać alarmu. Jest piknięcie i napis po angielsku

      • Pani Emilii a może trzeba założyć Laurze konto na Siepomaga i zbierać na potrzebny sprzęt,na pewno wiele osób przekaże pieniążki. Laura jest kochana i wyjątkowa, ma tak rzadką chorobę,że należy jej się dodatkowy sprzęt ułatwiający życie. Pozdarwiam serdecznie!

        • Pani Kamilo, dziękujemy, ale nie będziemy zakładać konta na Siepomaga.pl. Na potrzeby Laury zarabiamy sami, wspomagając się pomocą z 1% podatku, którą przekazują dobrzy ludzie. Na obecną chwilę to nam wystarczy, aby zapewnić Laurze bezpieczeństwo zdrowotne. Na Siepomaga.pl są ludzie w dramatycznych sytuacjach życiowych, często śmiertelnie chore dzieci, które muszą pilnie zebrać pieniądze na operację ratującą życie. Wiemy, bo nasz sklep MamaPlus.pl regularnie wspiera dzieci na portalu Siepomaga. Nie wyobrażam sobie zakładać tam konta dla LAury w sytuacji, kiedy nie ma takiej potrzeby. To są konta dla ludzi w sytuacji zdecydowanie trudniejszej od naszej. Pozdrawiam.

          • Jest Pani wspaniałą osobą,naprawdę!!! Życzę z całego serca żeby miłość i dobro nigdy nie opuszczało Waszej rodzinki i duuuuuuużo zdrówka dla Laurki kochanej!

          • Laura ma wielkie szczęście -Was tak cudownych pod każdym względem rodziców! Czytam bloga od dawna, jestem pod wrażeniem Pani inteligencji, sposobu myślenia i pisania! Pani Emilko jest Pani szcześciarą mając taka rodzinę ale oni sa większymi szczęściarzami mając przy sobie Panią -tak skromna, silna i zmotywowana kobietę ! Pozdrawiam

          • Ale jakby pani potrzebowała – proszę się nie wahać i zakładać zbiórkę.
            Jeśli wynajdą lek za 7 milionów, który leczy z choroby Hirschsprunga zbierzemy pieniądze.

          • Mam nadzieję, że ten lek wreszcie wynajdą… Ale mam też nadzieję, że aż tyle to on nie będzie kosztował 😉 Pozdrawiam

  9. Aleeee fotka!
    Emilio, Twoje zdjecia sa niezwykle inspirujace, i to tym bardziej, ze – jak sama tu piszesz- wszystkie robione w warunkach domowych. Okazuje sie, ze nawet bez sztabu stylistow, sprzetu wartosci mercedesa, profesjonalnego oswietlenia i zaplecza w postaci dostosowanego studia mozna robic piekne zdjecia 😉

    • Dziękuję! Jak się nie ma drogiego sprzętu i profesjonalnego studia, to trzeba mieć głowę pełną pomysłów ha ha 😂

  10. Gra z „Polyanny” 😀 Też nauczyłam syna 🙂

    • A ja tej książki nigdy nie czytałam. Muszę koniecznie nadrobić!

    • Od razu skojarzyła mi się ta moja ulubiona książka z dzieciństwa: „Pollyanna” i „Polyanna dorasta” 🙂

  11. Przepiękne zdjęcie, życzę wam z całego serca abyście miały morze zdrowia, o resztę człowiek może zawalczyć sam.

    • A ja Emilio już myślę o pitach w przyszym roku i ile moge tyle procentów dostanie Laurka Jestem z Was dumna . A zdjęcie jest cudne

      • Dziękujemy z całego serca za wsparcie!

  12. Fajowa gra!
    Gratki!
    Fotografia cudowna,pozdrawiam 🙂

  13. My gramy codzień w tą grę , u mnie to się nazywa modlitwa z dopiskiem dziękuje Ci Boże. Pozdrawiam

  14. Śliczne zdjęcie…gratuluję mamie że zdołała sprostać prośbie córeczki….efekt łał😊

    • To była najszybsza sesja w naszym życiu – całkowicie spontaniczna. Mój kapelusz zmniejszony od tyłu agrafką, stary wełniany szal (też mój) i biała firanka jako tło 🙂

  15. Zdjęcie jest prześliczne☺☺☺

    • Laura chciała, żeby przebrać ją za Rose z Titanica. Nie miałam wyjścia 😉

      • Cóż…
        Ostatnio też nie miałam wyjścia i musiałam odegrać rolę Stalina.
        A chciałam być (i pierwsza na to wpadłam) generałem Andersem 😉
        Ale jak się chrześniak uprze – nie ma wyjścia…

      • Jak romantycznie 😀

  16. Szczęściara Kochana.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.