Gwiazda pierwszego planu…

Autor: Emilia, mama Laury Data: Październik 3, 2017 Kategoria: Historia Laury | komentarze 32

W teorii ten blog miał traktować głównie o Laurze… Ale plany planami, zaś życie życiem – bywa przecież tak, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej niż historie, które ludzie opisują w Internecie. A ponieważ zależy mi, by ten pamiętnik był w przyszłości realnym wspomnieniem z dzieciństwa moich córek, to czuję się w obowiązku nawiązać do tego, co naprawdę dzieje się u nas przez zdecydowaną większość doby…

Prawda jest taka, że od jakiegoś czasu Laura, jej walka z chorobą oraz sprawa chodzenia do szkoły są mistrzami zaledwie drugiego planu, natomiast cały pierwszy plan brutalnie zagarnęła młodsza siostra. Kaja weszła właśnie w bardzo ważny okres swojej egzystencji, w którym to zdała sobie sprawę z integralności, niezależności, a także z tego, iż istnieją granice, których nie wolno jej przekraczać. Fachowcy nazywają to naturalnym etapem w rozwoju umysłowym małego dziecka, laicy zazwyczaj określają to buntem dwulatka, ale ja myślę, że najlepszym określeniem na to, co aktualnie dzieje się w naszym domu będzie „TOTALNA MASAKRA”.

Kaja jest niezwykle temperamentna (nie mam pojęcia po kim?), co generuje u niej wyjątkowo silne emocje. A to z kolei sprawia, że frustracja sięga zenitu za każdym razem, gdy tylko jej się czegoś odmówi. I nie ma znaczenia, czy jest to zakaz bawienia się ostrym nożem, wybiegania na ulicę, używania komputera mamusi czy cokolwiek innego. Frustracja zawsze jest taka sama: gęsta niczym jądro gwiazdy neutronowej i wypełniająca całą naszą domową czasoprzestrzeń…

Kaja krzyczy, ryczy, tarza się, tupie, rozbiera się do naga, ucieka i rzuca przedmiotami, gdy tylko coś pójdzie nie po jej myśli. Nie pomagają tłumaczenia, przytulenia, mówienie łagodnym głosem, obecność rodzica, unikanie zwrotu „nie”, czy proponowanie alternatywnego rozwiązania jej problemów. Czasem działa jedynie nagłe odwrócenie uwagi lub danie możliwości wyboru czegoś fajniejszego – o ile uda nam się znaleźć rzecz, która ją odpowiednio zainteresuje. Dla urozmaicenia, Kaja potrafi też „posortować” śmieci, pokolorować wannę kredkami, a później umyć całą łazienkę szczotką od WC…

Ponadto jest bardzo zaborcza w stosunku do mnie, przez co nie pozwala mi nawet na chwilę swobody – nie ma szans, aby mama beztrosko usiadła na kanapie czy poszła na dłużej do toalety.

A jakby tego mało, Kaja nie chce zasypiać wieczorami i coraz częściej odmawia chodzenia na drzemki w ciągu dnia. Gdy już po wielu próbach usypiania (zaczynających się po dwudziestej) wreszcie około północy łaskawie zaśnie, to niebawem i tak się zbudzi żądając na przykład oglądania swoich ukochanych, przejeżdzających ulicami samochodów… Potrafi o trzeciej nad ranem wybudzić całą rodzinę takimi decybelami, że nawet włączające się notorycznie alarmy respiratora nie mogą się z tym równać. A o czwartej ostatecznie wstaje z łóżka i urządza Armagedon każdemu, kto odmówi wstania wspólnie z nią…

W końcu przychodzi taki moment, w którym rodzice – ledwo żywi, sfrustrowani, zdołowani i wycieńczeni – zastanawiają się, czy może by tak młodszej latorośli nie wystawić na jakiejś aukcji… Ale wówczas, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, Kaja nieoczekiwanie łagodnieje, nagle zaczyna się rozbrajająco uśmiechać, robi oczy jak kot ze Shreka, a następnie przytula się do nas i obsypuje całusami. Oczywiście w takiej sytuacji, ten ostatni raz, postanawiamy zrezygnować ze sprzedaży i dać jej jeszcze jedną szansę… Jak się możecie domyślać, tych „ostatnich szans” było już naprawdę wiele.

Generalnie, jesteśmy wyczerpani fizycznie i psychicznie, nie możemy skupić się na pracy, nie śpimy niekiedy całymi nocami, a w dzień staramy się jakoś ujarzmić Kajkowe emocje i nauczyć córkę, aby sobie z nimi radziła. Na domiar złego, nikt nam nie współczuje, gdyż po prostu nikt w te rewelacje nie wierzy. Nie posiadamy jakichkolwiek dowodów – nie da się na przykład zrobić zdjęcia dziecięcej czarnej rozpaczy, gdyż Kaja albo ucieka od aparatu, albo też przekornie uśmiecha się do niego jak zawodowa modelka. Obiektywnych świadków zdarzeń również nie mamy, ponieważ gdy tylko do naszego domu zawita ktoś obcy, to nagle Kaja przeistacza się w najcudowniejszą, najsłodszą i najbardziej zdyscyplinowaną dziewczynkę na świecie. Na dowidzenia słyszymy zazwyczaj od gości irytujące „ale co wy chcecie od tego dziecka”.

Także tego… Jak widzicie, wrażeń u nas pod dostatkiem, na nudę nie narzekamy, na nadmiar snu również. Bolą nas od tego wszystkiego głowy, oczy oraz uszy, więc można śmiało powiedzieć: czujemy, że żyjemy!!!

A gdzieś tam w tle, na drugim planie, cichutko siedzi sobie Laura – cierpliwa, zdyscyplinowana i wyrozumiała. Czeka spokojnie, aż młodsza siostra skończy pastwić się nad rodzicami, robi sobie kanapki, sama pilnuje odrabiania lekcji, z chęcią wstaje rano do szkoły i z zapałem przygotowuje się do uroczystości pasowania na ucznia, która odbędzie się w najbliższy czwartek…

Dwie córki, dwa skrajnie różne charaktery, dwie odmienne skale życiowych problemów oraz dwoje rodziców, którzy muszą ten majdan ogarnąć. I całe szczęście, że jest nas dwoje, bo w pojedynkę z pewnością nie dałabym sobie rady. Dobrze mieć kogoś, na kim można polegać i na kogo można zrzucić winę za powołanie do życia terrorystki.

Tak, wciąż ją kochamy i ciągle jeszcze jej nie sprzedaliśmy… A tak na serio – po prostu nie znaleźliśmy kupca. 😉

PS.

Gdyby ktoś z Was w najbliższych tygodniach przebywał w Amsterdamie, to serdecznie zapraszam na wystawę fotograficzną, na której zostanie zaprezentowane zdjęcie z naszego bloga!!! Od 28 października do początku grudnia, w Bibliotece Polskiej w Amsterdamie odbędzie się „Exhibition Through a mother’s eyes photography 2017″. Twórcy projektu pokażą tam prace 20 fotografek, według nich zasługujących na uwagę. Zdjęcie z naszego bloga zatytułowane „Matka i córka” znalazło się w tym szacownym gronie! Zapraszam! 🙂 https://throughamotherseye.wixsite.com/exhibition/2nd-gallery

Malowanie w wannie - fotografia dziecięca

Zabawne zdjęcie - fotografowanie dzieci

Rysowanie - fotografia dziecięca

Dziecko w kąpieli - zdjęcia dzieci

Mama i córka - Instagram

komentarze 32

  1. Jak ja Cię rozumiem!!! Wypisz wymaluj moja druga córka Kasia! No dla obcych anioł, jak gość w dom to Kasia na ranę przyłóż, a jak zostamiemy sami to huragany to przy Kasi nic nie znaczące wiatry…

  2. Patrząc na zdjęcia Kai pytam się kiedy ten czas tak szybko minął? Przecież jeszcze nie dawno była małym oseskiem z pucułowatą anielską buźką. A na obecnych zdjęciach jest to już spora panna z błyskiem w oku 🙂 Jestem z wami od samego początku więc „widzę” jak rośnie Laura. Ja za to mam w domu 15 latkę – i powiem, że czasami też nie jest lekko, zwłaszcza jak wstanie „lewą nogą”. Wtedy jeden pryszcz rośnie do rangi życiowego dramatu, albo pytania „po co mam się uczyć nieprzydatnych rzeczy w szkole, przecież każdy człowiek powinien mieć wybór”, „nie wydaje Ci się mamo, że mam trochę krzywy nos”, „wszyscy znajomi w moim wieku to…” Oj czasami liczę do 10. Na szczęście córka potrafi powiedzieć przepraszam, przytulić się.

  3. Piękne zdjęcia:) Wpis zabawny, aczkolwiek rozumiem, że do śmiechu Wam nie jest.
    Mogłabyś proszę napisać czego używasz do podpisywania zdjęć na dole?

    • Dziękuję. Zdjęcia podpisuję w programie LR zazwyczaj. Ale można to zrobić niemal w każdym programie graficznym.

  4. Obejrzałam wszystkie zdjęcia z bloga. Napiszę krótko, coś pięknego! Podziwiam i gratuluję talentu Emilko!

    • Ha ha to miałaś bardzo dużo oglądania, bo zdjęć jest bez liku! Dałaś radę przebrnąć? 😉 PS. Dziękuję za miłe słowa!

  5. Niestety to nie zawsze mija, moja terrorystka ma już 5 lat i …. nadal walczy o władzę w domu. Na szczęście (dla niej) natura podobnie jak Kaję obdarzyła ją wyjątkowym wdziękiem, gdyby nie to naprawdę pozostałoby tylko Allegro 🙂

  6. Musze , po prostu musze to napisac… 🙂 Uwielbiam poze jaka Kaja przybrala w zamalowanej kredka wannie ! Wiem , ze Rodzicom nie do smiechu , ale Kaja jest cudowna, rozbraja na maksa ! Macie wspaniale Corki – pani Emilko i panie Jakubie <3

  7. Skad ja to znam … a tak u nas 7 latka Kaja od urodzenia kochana i grzeczna choc temperamentna az do teraz. Mlodszy 4 letni brat ancymon – potrafil na 2h w nocy wlaczyc syrene i wszystko bylo na nie . Teraz od paru miesiecy jest prawie,prawie idealem ,za to Kajusi sie odwidzialo – chyba przejeła od brata. Takze to mija rzeczywiscie tylko zaczynaja sie inne problemy 😉

  8. Musiałam skomentować 🙂 U nas jest dokładnie tak samo. Starsza córka 8-letnia -wzór spokoju i zdyscyplinowania, a synek 2,5-letni terrorysta. Córce wystarczyło powiedzieć raz, że czegoś nie wolno, że to niebezpieczne itd. Przy synu mam wrażenie, że słowa typu „nie wolno” jeszcze bardziej go napędzają. Prośby, groźby, tłumaczenia, nic nie pomaga. Nam też nikt nie wierzy, bo przy obcych to najbardziej miłe i towarzyskie stworzenie jakie świat widział. I również buntuje się na hasło „pora spać”. Jak zaśnie o 22ej to jesteśmy szczęśliwi, że mamy z Mężem chociaż chwilkę na spokojną rozmowę, bo inaczej to sami padamy na twarz. Pozdrawiam serdecznie i „łączę się w bólu” 😉

    • Pocieszający jest fakt, że nie jestem sama z takimi problemami 😉

      • Okrutne to, ale mnie też cieszy ten fakt 🙂

        Czyli nie odbiegamy od normy jednym słowem… 😉

  9. Najwyraźniej, zdaniem Kai, wanna wymagała odświeżenia.

  10. Do Laurki,
    serdeczne gratulacje z powodu wstąpienia do grona uczniaków.
    Oj pamiętam jak moje dzieci cieszyły się z powodu ślubowania.
    Pozdrawiam z Ząbek

  11. Skąd ja to znam? sceny jak z mojego domu 😉 i to wieczne zdziwienie wszystkich tzw. obcych (gości) jakie wy macie wspaniałe dzieci, jakie one są grzeczne, jakie spokojne…
    Ale na szczęście to mija, minęło z moją 5-latką (jest teraz najcudowniejsza i aż nie do uwierzenia jaki, to był „czort”) i teraz powtórka z historii, bo mam jeszcze 2-latkę, więc jestem na bieżąco.
    Co najciekawsze, to mała z natury ma duże oczy, więc jak zrobi „minę kota” 😉 to wygląda jak aniołek/miłość w najczystszej postaci.

  12. Kaja jest cudna ! I te wielkie , piekne oczy ! Rozumiem , ze potrafi zauroczyc po awanturze 🙂 Zycze , aby spokoj jak najszybciej zagoscil w Waszym domu oraz zycze powodzenia w szkole zdyscyplinowanej Laurce <3 Zdjecia sa super , a bardzo urzeklo mnie zdjecie Mamy z Kaja… Jest pani piekna kobieta Pani Emilko – mimo przemeczenia , a Kaja – Cud – Miod !

  13. Haha, widać na pierwszym zdjęciu, że to niezłe ziółko 😉

    Mam w domu dwa podobne przypadki do Twoich.
    Agata, starsza, oaza spokoju, niezwykle grzeczna, i Jan, młodszy o 3 lata od Agaty.
    Dał nam nieźle popalić już od maleńkości 😀
    I co najlepsze, gdy tylko jechaliśmy do kogoś w odwiedziny albo ktoś do nas przyjeżdżał był nad wyraz grzeczny, poukładany, nikt nie wierzył w to co on wyprawia gdy jesteśmy w domu sami 😉
    Były awantury, kłótnie, stawianie na swoim, krzyki, agresje (dosłownie) i naprawdę nie wiemy skąd to się wzięło… Bywało naprawdę ciężko, nie raz płakałam z bezsilności.
    Nie pomagały żadne metody wychowawcze.
    Myślałam nawet, że to może jakieś ADHD bądź coś podobnego, ale Pani w przedszkolu wybiła mi to z głowy ponieważ Jan w przedszkolu był wzorcem dla innych dzieci! A w domu odwalał jakiś koszmar.

    Dziś Młody na 5 lat i UWAGA dopiero teraz wychodzimy na prostą, a on łagodnieje i jest świetnym chłopcem, po prostu uwielbiam go pod każdym względem. Naprawdę super człowiek, i to mój 🙂 można z nim porozmawiać na każdy temat, dogadać się we wszystkim.

    Może to właśnie dopiero teraz dały efekt te wszystkie metody wychowawcze….

    • Bunt dwulatka, bunt czterolatka, dojrzewanie…
      Mam dwudziestoletnią córkę. Zdradzę Ci tajemnicę….to się jeszcze nie skończyło 😉
      Radzę się przyzwyczaić 😉

      • Jestem tego świadoma 😉

  14. Jesteście cudowną rodziną 🙂 ja też mam w domu takiego ”szalonego ” dwulatka 🙂 Ściskam Was cieplutko.

  15. sposób na Kaję – ciągle jej robić zdjęcia 😀 – jakaś kamera by się przydała 😛

  16. Omg…pamietam mojego synka…i kego bunt ” myślalam że wysiąde ” … niedawno mialam bunt 4latka… uuuuf. Ale pomimo tego wszystkiego tęsknie za czasem gdy był malutki .. uczył się chodzić itd❤
    Ps. Moge wiedziec w czym obrabiasz foteczki ?

    • Używam kilku programów, najczęściej stosuję LR i PS, czasem Nik.

  17. Nie widziałam jeszcze tak rozkosznej terrorystki:)

  18. Aktualnie przerabiam bunt 13 latka który trwa od lat 11… z każdym rokiem był trudniejszy do ogarnięcia. Ale ponoć łagodnie przy 14 urodzinach bo wtedy młodzież podobno znowu chce zostać dzieckiem. Nic z tego nie rozumiem ale tak gdzieś koleżanka wyczytała, więc poczekam rok, zobaczę jak to będzie i podzielę się doświadczeniem 😉

  19. Na pocieszenie powiem Ci Emilio, że ja mam bliźniaczki 😉 także wyobraź sobie taką Kaję x2 😉

  20. Ja chętnie przyjmę, mam dwóch łobuziaków – buntowników (jeden bunt czterolatka, drugi 2.5latek ma spóźniony bunt dwulatka) więc co za różnica czy dwójka czy trójka urwisów do ogarnięcia 😉 A najważniejsze moi synkowie koniecznie chcą siostrę ale nie dzidzie, tylko taką większą od razu więc tylko adopcja wchodzi w grę aby spełnić ich wymagania 😉

  21. Taka córeczka to skarb. Niebawem bunt minie. Co wynika ze statystyk nadejdzie era pytan z cyklu” a co to”

    • Etap „co to” już mamy. Teraz czekamy na etap „dlaczego?” 😉

      • Makabra 😉
        Podróżowałam z siostrzeńcem w wieku przedszkolnym pociągiem, mieliśmy do przejechania ok. 160 km.
        Stoimy na Zachodnim, podróż opóźnia się.
        – Ciociu, a dlaczego ten pociąg nie jedzie [co chwilę].
        Ruszamy.
        – Ciociu, DALEKO JESZCZE??? [dzięki temu dowiedziałam się, co czuli Shrek i Fiona, gdy wybrali się z Osłem w podróż do Zasiedmiogórogrodu 😀 ].
        – Ciociu, a będziesz wiedziała gdzie wysiąść?

  22. Na pocieszenie, jako mama świeżo upieczonej trzylatki, która około półtora roku temu idealnie pasowała do powyższego opisu, napiszę Wam jedno zdanie: na szczęście to MIJA. Trzeba tylko po prostu to przeżyć!;-)

    • Pocieszające 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.