Życie wywrócone do góry nogami

Autor: Emilia, mama Laury Data: Lipiec 18, 2010 Kategoria: Historia Laury | komentarzy 6

Podobno narodziny dziecka wywracają życie do góry nogami, ale nie spodziewałam się, że mogą je wywrócić aż w takim stopniu… Wszystko miałam zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach: poród, powrót Laury do domu, późniejsza opieka nad nią. Wyprawka została kupiona dużo wcześniej, a pokoik urządzony w najdrobniejszych szczegółach. Nie przewidziałam jednak, że los ze mnie zadrwi – że wszystkie sprzęty w dziecięcym pokoju zdążą się pokryć grubą warstwą kurzu, zanim moje maleństwo będzie mogło tam zamieszkać…

Od narodzin córki moim domem stał się szpital, gdzie razem z mężem dyżurowaliśmy przy dziecku od rana do wieczora. Lekarze z gdańskiego szpitala próbowali dowiedzieć się, co dolega mojej córeczce, ale mimo wykonania licznych badań diagnostycznych nic nie udało się ustalić. Wiadomo było tylko jedno: Laura nie potrafi oddychać, więc trzeba utrzymywać ją przy życiu przy pomocy respiratora. Co kilka dni dowiadywałam się o podejrzeniu nowych ciężkich chorób – niektóre z tych chorób miały być dla mojego dziecka śmiertelne. Podejrzewano między innymi wady wrodzone płuc i serca, guza mózgu lub rdzenia kręgowego, upośledzenia umysłowe, rdzeniowy zanik mięśni i inne choroby mięśniowe jak np. miopatie i zespoły miasteniczne, a nawet podejrzewano zaburzenia mitochondrialne całego organizmu. Wszystkie te spekulacje okazały się nietrafione, a każde kolejne wykonane badanie wskazywało na to, że Laura jest „okazem zdrowia”! Moją córeczkę oglądali neonatolodzy, neurolodzy, genetycy, ale mimo tego nie udało się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego moja mała dziewczynka nie chce oddychać…? Dzieciątko z niewiadomych przyczyn stało się zależne od aparatury podtrzymującej życie.

Laura 9

komentarzy 6

  1. wspołczuje mam też taką choirom córke

  2. Równiez duuuuzo siłyy życzę . Moja córeczka też miała tą chorobę hirszprunga czeka ją ostatnii zabieg . pozdrawiam

  3. Emilio jesteś bardzo dzielną kobietą, jako mama dwójki dzieci córka (10,5 lat) synuś (2,5- roku) modlę się (to mnie umacnia) każdego dnia o zdrowie dla moich dzieci, gdyż wiem, że los nieraz nas uszczęśliwia, a zaraz z drugiej strony zadaje różne ciosy. Ty przeszłaś już do tego momentu co doczytałam piekło!!!!, ale od teraz będę z TOBĄ!!!

  4. nie mogę czytać dalej. muszę zrobić przerwę. rozpłakałam się. mam 5 miesięcznego synka i Wasza historia po prostu mnie szczerze zabolała. wrócę i będę czytać dalej ale muszę chwilę ochłonąć… życzę małej wszystkiego najlepszego. wiem, że to banalnie brzmi ale wierzę w to, że dacie radę…

  5. Życzę Państwu siły i wytrwałości. Macie prześliczną córeczkę, którą dotknęła straszna choroba. Serce mnie boli, jak patrzę na Wasz ból i zmagania z cierpieniem, na które niczym sobie nie zasłużyliście. Oby Wasza córeczka dostarczała Wam każdego dnia wiele radości, a poprawa stanu Jej zdrowia nadziei na piękne chwile bez zmartwień. Mam nadzieję, że nigdy się Państwo na nikim nie zawiodą, że zawsze znajdą się osoby Wam bliskie, które zechcą pomóc.
    Pozdrawiam, córeczka będzie miała przepiękna pamiątkę w postaci tego bloga i na pewno bezgraniczna będzie jej miłość do rodziców.

    • BARDZO PANI SPUŁCZUJĘ MOJE DZIECKO MIAŁO 9 MISIĘCY I ZMARŁO TESZ MIAŁO NAIMIE LAURA ALE CO MNIE SPOTKALO TO HCIAŁAM SAMA UMRZEĆ

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Publikując komentarz, jednocześnie wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Administratora Danych Osobowych bloga www.kochamylaure.pl moich następujących danych: podpis, e-mail, adres IP, w celu i w zakresie do tego niezbędnym. Przetwarzanie danych odbędzie się zgodnie z obowiązującym prawem, a w szczególności z przepisami Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. (zw. RODO) i polityką prywatności znajdującą się pod adresem www.kochamylaure.pl/polityka-prywatnosci/