Regulamin komentowania

Od lipca 2010 do września 2012 na tym blogu panowała demokracja, wolność słowa oraz prawie nieograniczona możliwość wypowiadania się przez wszystkich internautów. Niestety, niektórzy ludzie nie potrafili tej wolności uszanować, a także nie potrafili uszanować mnie jako autora. Na blogu było coraz więcej prostackich komentarzy, które ze względu na swoją obrzydliwą formę nie nadawały się do dalszej publikacji.

Z tego względu od września 2012 bezpowrotnie skończyła się demokracja na blogu Kochamy Laurę. Od tego momentu zastrzegam sobie prawo do nie publikowania komentarzy, które są wulgarne lub które w jakikolwiek sposób mi nie odpowiadają czy negatywnie wpływają na atmosferę tego bloga. Od tej chwili panuje tu jedynie częściowa wolność słowa, ograniczona wyłącznie moimi zasadami. W przypadku drastycznego łamania tych zasad, np. uporczywego trollowania, zastrzegam sobie prawo do blokowania adresów IP na stałe. W przypadku szkalowania mojego imienia lub rozpowszechniania nieprawdziwych informacji na temat mojej rodziny, zastrzegam sobie prawo złożenia zawiadomienia do prokuratury o popełnieniu przestępstwa, podając również do publicznej wiadomości adres IP danej osoby oraz jej dane geolokalizacyjne.

Rozumiem, ze nie wszystkim może się to podobać, ale trudno – takie są tu zasady i albo je Państwo zaakceptujecie i będziecie mogli się tu nadal wypowiadać, albo nie zaakceptujecie i wtedy będziecie mogli czytać bloga bez możliwości zamieszczania wypowiedzi. Jeśli komuś z Państwa te zasady nie odpowiadają, to uprzejmie proszę, aby w pokoju opuścił tę stronę internetową. Pozostałym Czytelnikom pozostawiam możliwość zamieszczania komentarzy, ale przy jednoczesnym ich moderowaniu.

Strona www.kochamylaure.pl to nie jest śmietnik, gdzie każdy może przyjść i wyrzucić brudy. Mój blog to pamiętnik pisany dla Laury i dla ludzi, którzy wspierają nas w naszej walce. Jeśli nas nie wspierasz, to odejdź w pokoju i nigdy nie wracaj. Nie będziemy tęsknić.

PS.1.

W nocy zazwyczaj śpię, a w dzień pracuję, opiekuję się dziećmi, w tym jednym ciężko chorym oraz robię mnóstwo innych rzeczy. Oznacza to, że nie jestem w stanie siedzieć non stop przy komputerze i na bieżąco moderować komentarze – moderacji dokonuję kilka razy dziennie w wolnych chwilach. W związku z tym po napisaniu komentarza należy uzbroić się w cierpliwość i spokojnie poczekać, aż go opublikuję. Jeżeli w ciągu jednej doby Twój komentarz się nie pojawi, a cierpliwość zacznie Ci się kończyć, to są dwa wyjścia:

  • albo przypadkowo wpadł do spamu i tam pochłonęła go otchłań antyspamowego filtra (jeśli nadal zależy Ci na publikacji tego komentarza, to po prostu napisz go jeszcze raz),
  • albo komentarz mi się nie spodobał i wyrzuciłam go do śmieci (wówczas nie miej pretensji, tylko raz jeszcze przeczytaj regulamin komentowania, ale tym razem ze zrozumieniem) 🙂

PS. 2.

Ze względu na dużą liczbę rozmaitych próśb do mnie przychodzących, nie jestem w stanie ich tutaj zamieszczać. W związku z tym proszę nie zamieszczać na tym blogu apeli o pomoc dla innych potrzebujących, żadnych linków reklamowych, próśb o głosowanie w rozmaitych konkursach czy plebiscytach, próśb o lajkowanie czy udostępnianie stron i tym podobnych, gdyż nie mogą one być tutaj publikowane. Jeśli chcesz zamieścić apel o pomoc dla osoby chorej, to zachęcam do zamieszczenia go na zaprzyjaźnionej stronie pomocowej.

komentarze 23

  1. Witam, tak naprawdę los laury śledzę prawie od dnia jej urodzin. Odwiedzam wirtualnie wasz dom bardzo często chociaż trafiłam do niego przez zupełny przypadek.
    Pani Emilio podziwiam wytrwałość, siłę której sama szukam każdego dnia ponieważ moja młodsza córeczka, która w styczniu skończy trzy lata również choruje nie na klątwe Odyny ale również na chorobę ciężką tzn: eozynofiliowe zapalenie jelita grubego czyli pochodna NZJ.
    Doskonale rozumie codzienna walkę o normalność.
    No cóż ściskamy Was Kochane i trzymajcie się cieplutko.

    • Pani Aniu dziękuję za ciepłe słowa i za odzew!!! Każdy kontakt od osób związanych z Klątwą Ondyny jest dla mnie na wagę złota, bo dzięki temu możemy się wzajemnie wspierać i wymieniać informacjami. Na Facebooku mamy specjalną „tajną” grupę tylko dla dzieci chorych na CCHS i ich rodzin. Może miałaby Pani ochotę to naszej grupy dołączyć? Trzeba mieć tylko konto na Facebooku i dać mi znać, a ja wówczas dodam Panią do grupy. Zachęcam gorąco!!!

      • Pani Emilio , no i właśnie chyba dowiodłam tego, że chyba nie umie pisać ze zrozumieniem.
        Natomiast Pani robi to wyjątkowo.
        Moje dziecko nie choruje na Klątwe Odyny , chyba słabo było widać to moje nie, więc z góry wielki PRZEPRASZAM.
        Dorcia choruje ale NZJ.
        Kurcze małe nie a takie duże nieporozumienie.
        Mama nadzieje, że nic się nie stało bo i tak jesteście najlepsze, a Laura no cóż nie znam cudniejszej>
        Ściskam Was bardzo mocno:)

        • Nie ma problemu. Życzę dużo zdrówka!

  2. Śledzę losy Laurki prawie od urodzenia.Jestem pełna podziwu dla Pani.Jest Pani wspaniałą matką.Pozdrawiam serdecznie i życzę pomyślności- Jola

    • Pani Jolu bardzo, bardzo dziękuję!!!

  3. Witam Pani Emilio
    Na Pani bloga trafiłam zupełnie przypadkiem i już nie mogłam sie od niego oderwać. zaczęłam czytać historie Pani córeczki od początku. Łzy same napływały. Jestem mama 7 miesięcznej Oliwki która jest dla mnie całym światem. Od momentu kiedy sie urodziła, zyje nią i nią oddycham. Tym bardziej podziwiam Panią…w moim odczuciu jest pani wspaniałą osoba i wspaniałą matką..Pani córeczka jest cudowną dziewczynką. Jako osoba która przeczytała pełne wzruszeń losy Pani dziecka, jako kobieta i przede wszystkim jako matka życzę Pani masę wytrwałości, dużo miłości a Pani córeczce duzoooo zdrowia…to niewyobrażalny ból patrzeć na cierpienie własnego dziecka i z całego serca życzę żeby nie musiała Pani już na to cierpienie patrzeć, żeby ktoś znalazł lekarstwo na tę straszną chorobę…. Z pewnością będę śledzić losy Pani i Pani małego „szczęścia” i pomagać w walce z klątwą na tyle na ile jest to możliwe z mojej strony. Proszę nie zwracać uwagi na krytykę bo ludzie są rożni ale z cała pewnością większość jest takich którzy życzą Pani i Laurce samych dobrych dnia a wśród nich oczywiście ja i moja córeczka.

    • Pani Kasiu pięknie dziękuję za te wszystkie ciepłe słowa i witam Panią w gronie czytelników mojego bloga 🙂

      • Cos chyba nie tak z datą…

  4. Witam serdecznie i nie wiem tak naprawdę co napisać .Od początku czytam pani pamiętnik i nie mogę uwierzyć skąd bierze pani na to siły.Nigdy nie widziałam tak szczęśliwego a jednocześnie tak bardzo chorego dziecka,no i oczywiście dzielnej i pogodnej mamy JEST PANI PO PROSTU WIELKA Ma dwoje zdrowych dzieci ale od dwóch lat nie mogę uwolnić się od byłego męża.Po rozwodzie nadal musimy razem mieszkać w dwupokojowym mieszkaniu ,codziennie go spotykam spłacam długi zaciągnięte na remont i samochód i czasami myślę że,gorzej być nie może.To pani pamiętnik daje mi siły i wiarę ze to kiedyś minie i chociaż czasami jest tak żle,że brakuje na chleb to pani postawa daje mi siłę żeby walczyć.Polecam pani bloga wszystkim znajomym i trzymam kciuki za panią za Laurkę i za całą waszą wspaniałą rodzine Pozdrawiam Irena

    • Pani Ireno, bardzo, bardzo dziękuję i życzę Pani rozwiązania wszelkich problemów!

  5. Witam serdecznie.Mama na imię Ania jestem mamą chłopca chorego na hiperinsulinizm.Objawy spadków cukrów pasują właśnie do tej choroby.Spadki po posiłku,po wysiłku fizycznym,po posiłku wysokobiałkowym zależy jaka odmiana.Można ja wykryć badaniem PET.Pokaże ono komórki zmienione genetycznie.Proszę o kontakt ………………..

    • Witam i bardzo dziękuję za komentarz! Tak, my też podejrzewamy hiperinsulinizm – jest to jedna z opcji, którą bierzemy pod uwagę. Właśnie dlatego za tydzień Laura idzie na kilka dni do szpitala (do Kliniki Pediatrii i Hematologii) na szczegółową diagnostykę. Lekarze będą robić szczegółowe badania i szukać przyczyn spadków cukru. Już piszę do Pani maila 🙂

  6. Co do książki ja jestem za i to bardzo za. Jeśli napiszesz ją na emeruturze to ja poczekam 🙂

  7. Pani Emilko,skąd Pani ma w sobie tyle siły,dobrej energii i nadludzkiej serdeczności? Jestem pełna podziwu jak wspaniałą jest Pani Mamą, Dla Pani każdy problem w codziennym życiu nie jest końcem świata a poczatkiem nowej drogi którą trzeba pokonać mimo wszystko, a Córcia jest uśmiechniętą radosną dziewczynką mimo bólu i cierpienia tak jak jej Mamusia. Dzielne z was dziewczyny…życzę zdrówka!!!!!!!!!!!

  8. Witam . nie wiem co mam tak naprawde napisać . jestem zdumiona Waszą historią a w szczególności odwagą , i chęcią życia małej Laury! ja mam synka który miał chorobę hirsprunga i w tym jestem zdolna panią zrozumieć. Ja ledwie poradziłam sobie z jedną chorobą mojego dziecka i nie wim czy dałabym rade pokonać je wszystkie . Podziwiam Was i Wasze szczęście(córecze). nie jestem w stanie powiedzieć tego co czuje czytając ten pamiętnik ale wiem jedno. ten Pamiętnik powinien być wydany jako książka. prowadzenie bloga to bardzo odważne posunięcie ale książka to takie przypieczętowanie tego co przeżyliście. to niosło by kolejne kożyści ponieważ pieniądze z tego można przeżnaczyć leczenie małej. wiem jedno ja pierwsza bym kupiła tę książke i koniecznie z podpisem DZIELNEJ KOBIETKI. Zyczę dużo zdrowia i wytrwałości:D

    • Bardzo dziękuję za ciepłe słowa i wsparcie. Pozostaje mi tylko jakimś cudem znaleźć czas na napisanie książki, ale to mi się uda chuba dopiero na emeryturze 🙂

      • bardzo się cieszę że odczytała pani moj komentarz:D po części wiem jak się zyje z chorym dzieckiem , natłok obowiązków przerasta człowieka a jak było powiedziane „jesteśmy tylko ludzmi” jedyne co nam pozostaje to wiara na leprze jutro i choć są chwile załamania to trzeba się podnieść i walczyć z całych sił bo jest dla kogo:D

  9. Znalazłam Pani bloga zupełnie przypadkowo. Czytam kilka godzin, na zmianę ryczę i się śmieję.Kobieto, jesteś niesamowita. Laura, słów brakuje. Nie będę nic więcej pisać ,bo wszystkie słowa wydają się banalne. Trzymam za Was kciuki i od dziś jestem wierną fanką:) Pozdrawiam serdecznie .

  10. Bardzo dobry pomysł. Czasami czytając wpisy np. na Pani blogu, na portalu ONET nóż się w kieszeni otwiera. Wstyd…. Myślę, że możliwość logowania też byłaby fajna, bo nikomu, kto jest w porządku, pisze to, co ma w sercu taka opcja nie przeszkodzi. Myślę, że można się z kimś nie zgadzać, wypowiadać odmiennie, ale bez obraźliwych słów.
    Pozdrawiam

    • apomnaiłam dodać, że sesja zdjęciowa to poezja dla oka:)))

  11. Jestem pod wrażeniem!! !!Dzielnej i pięknej matki,wspanałej córeczki oraz oddanego Tatusia(że są jeszcze tacy mężczyźni!).Życzę Wam szczęścia, wytrwałości a przede wszystkim zdrowia dla Laurki. Ewa

  12. Brawo !!!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.