2012.03.03
Ostatnia wizyta logopedów w naszym domu mocno dała mi do myślenia – specjalistki od zagadnień logopedycznych dokładnie zbadały Laurę, a następnie wydały surową opinię na jej temat, która brzmiała: wyraźne zaburzenia rozwoju. Niestety, pierwsze miesiące życia córki, kiedy to przebywała ona w szpitalach, odbiły się mocnym piętnem na jej późniejszej kondycji. Przez długi czas Laurka nie miała szans na stymulację i bodźcowanie, takie jakie odbywa się w przypadku zdrowych niemowląt. Była poddawana licznym zabiegom medycznym, często pod narkozą, przechodziła także częste infekcje leczone uporczywą antybiotykoterapią oraz przez długi czas znajdowała się pod wpływem ogłupiających środków usypiających. To wszystko razem wzięte odizolowało córkę od pełnego bodźców świata zewnętrznego i chociaż robiłam co mogłam, aby stymulować jej rozwój, to i tak nie udało mi się jej zabezpieczyć przed wszystkimi kłopotami. Jednym z takich kłopotów stał się brak umiejętności gryzienia i przeżuwania pokarmów, z którym od dawna boryka się moja córeczka.
Papkowata dieta, składająca się ze zmielonych pokarmów kupowanych w sklepie, ustalona ze względu na chorobę Hirszprunga, również przyczyniła się do pogłębienia naszych problemów logopedycznych. Jedząc przez wiele miesięcy zmiksowane supermarketowe obiady, Laura w ogóle nie była mobilizowana do gryzienia i połykała w całości dosłownie każdy pokarm, jaki tylko dostała do ust. Kiedyś połknęła gigantyczny kawałek banana oraz zakrztusiła się skórką od chleba, którą również w całości próbowała połknąć. Zaburzenie, o którym piszę, jest niezwykle niebezpieczne, ponieważ połykając w całości pokarm dziecko może się po prostu udławić. U Laury brak możliwości gryzienia pokarmu spowodował również poważne problemy jelitowe, ponieważ połknięte kawałki jedzenia nie były trawione przez przewód pokarmowy i zostawały natychmiast wydalone niemal w takiej samej formie, w jakiej były przyjęte. W konsekwencji pogłębiły się u córki problemy z wchłanianiem wartości odżywczych z jedzenia, które przyjmowała. Układ pokarmowy, zamiast trawić pokarm, wyrzucał go z siebie z ogromną częstotliwością razem z kwasami trawiennymi, które wypalały dziecku skórę wokół odbytu. Przez wiele miesięcy borykaliśmy się z problemem wiecznie odparzonej pupy córki i z jej nieustannym wielkim cierpieniem…
Brak umiejętności gryzienia spowodował u Laury również bierność mięśni języka i mięśni wokół ust, co z kolei zaburzyło proces nauki mowy. Logopedzi zgodnie stwierdzili, że dopóki dziecko nie zacznie gryźć i przeżuwać, dopóki nie uaktywni języka, dopóty nie zacznie rozmawiać.
Ciężko mi było słuchać opinii logopedów wiedząc, że od urodzenia Laury robiłam wszystko, co mogłam, aby zapobiec jakimkolwiek zaburzeniom rozwoju. A mimo to doszło do zaburzeń, na które widocznie nie mogłam mieć wpływu. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy przypadkiem czegoś nie zaniedbałam, czy czegoś źle nie zrobiłam…
Jednak po chwili zdałam sobie sprawę, że przecież nie mogę wymagać cudów ani od Laury, ani od siebie. Mam przecież dziecko z chorobą Hirszprunga, które nie ma ani centymetra jelita grubego – w takich warunkach problemy z jedzeniem, trawieniem i wydalaniem musiały się pojawić, choćbym nawet walczyła jak lwica i stawała na rzęsach! Mam przecież dziecko z klątwą Ondyny, które ma włożoną do szyi rurkę tracheotomijną i które przez wiele miesięcy było hospitalizowane – w takich warunkach nie mogło się obejść bez zaburzeń w nauce mowy. Dlatego, po przemyśleniu wszystkiego doszłam do wniosku, że nie popełniłam po drodze żadnego błędu – ale mogę popełnić go w przyszłości, jeśli odpuszczę dalszą walkę i jeśli zaniedbam problemy logopedyczne mojej maleńkiej córeczki.
Aby walczyć z tymi wszystkimi kłopotami, postanowiłam każdego dnia intensywnie stymulować Laurę do rozwoju mowy i gryzienia. Wprowadziłam w domu zasady, że niemal przy każdej czynności zabawowej lub pielęgnacyjnej, będziemy starać się uruchamiać mięśnie języka i twarzy, będziemy również rozwijać mowę bierną i konsekwentnie uczyć córeczkę gryzienia oraz przeżuwania. Na początku ciągle sami się pilnowaliśmy, aby nie zapominać o odpowiedniej stymulacji Laury, ale po paru dniach ćwiczenia logopedyczne tak nam weszły w krew, że teraz wykonujemy je niemal automatycznie.
Zaczęłam od stymulowania receptorów smaku i węchu, poprzez podawanie Laurze do spróbowania pokarmów o różnej konsystencji i najrozmaitszym smaku. Oczywiście ze względu na chorobę Hirszprunga Laura nie może jeść takich smacznych produktów w dużych ilościach, gdyż to z pewnością by jej zaszkodziło. Ale może dostawać malutkie ilości rozmaitego jedzenia do spróbowania, dlatego od czasu do czasu trafi jej się talerz ubrudzony budyniem lub czekoladą – nic tak nie sprawia Laurze radości, jak zabawa w kotka, czyli oblizywanie talerzyka z ulubionym smakołykiem. Dobrym patentem na stymulację jamy ustnej jest mycie ząbków oraz oblizywanie łyżeczki – na tym polu odnieśliśmy pełen sukces, ponieważ córeczka nauczyła się samodzielnie myć ząbki oraz całkowicie samodzielnie jeść łyżeczką z miski – muszę przyznać, że precyzja, z jaką Laura operuje łyżką, wprawia mnie w absolutny zachwyt!
Aby lepiej stymulować usta i język, pozwalam Laurce także na jedzenie pokarmu palcami, gryzienie chrupków kukurydzianych oraz jedzenie niewielkich ilości jabłka przez siateczkę z materiału (siatka zmusza do gryzienia, ale jednocześnie zabezpiecza przed zadławieniem się – od niedawna stosuję do tego specjalny gryzaczek z fabrycznie zamontowaną siateczką).
Kolejnym ćwiczeniem jest wysuwanie języka. Może z punktu widzenia dydaktycznego wystawianie języka nie jest dobrą nauką dla dziecka, ale my mimo wszystko łamiemy kanon i wystawiamy język na potęgę. Właściwie bawimy się we wszystko, co tylko pozwoli nam bardziej rozwinąć mięśnie języka – tak więc wystawiamy język najdalej, jak się da, oblizujemy nim usta, oblizujemy palce przy jedzeniu i próbujemy wydawać wyrazy dźwiękonaśladowcze. Ponadto przy myciu i wycieraniu buzi uciskamy ręcznikiem okolice ust, a picie przez kubek niekapek zamieniliśmy na picie przez słomkę. Dodatkowo dmuchamy bańki mydlane i codziennie czytamy bajki (czasem nawet po angielsku), aby jak najmocniej rozwijać mowę bierną. No i robimy jeszcze intuicyjnie mnóstwo innych rzeczy, ale wszystkich chyba nie sposób naraz wypisać.
Myślałam, że pierwsze efekty tych ćwiczeń będą widoczne dopiero po wielu tygodniach wytężonej pracy z dzieckiem, ale moja córeczka jak zwykle mnie pozytywnie zaskoczyła. Efekty widać już dziś, pojawiły się po prostu błyskawicznie, co mnie niewyobrażalnie uszczęśliwiło. Po krótkim okresie ćwiczeń logopedycznych mamy już sukcesy, o jakich do niedawna nawet nie marzyłam…
Otóż Laura stała się przy jedzeniu całkowicie samodzielna, nauczyła się gryźć i przeżuwać twarde kawałki jedzenia (ma tylko jeszcze problem z miękkimi, które niestety od razu połyka), uruchomiła język i wywija nim teraz na wszystkie strony – wystawia go do zabawy, oblizuje przy jedzeniu własną buzię lub zastawę stołową, nauczyła się także naśladować niektóre dźwięki zwierząt (świnki i konika) oraz jasno i głośno domagać się podania jedzenia, kiedy jest głodna. A ja jestem ze swojej córki dumna jak paw i wierzę, że idąc takim tempem rozwiążemy w mig wszelkie problemy logopedyczne!
A na koniec podzielę się jeszcze jednym szczęśliwym i jakże oczekiwanym dla nas wydarzeniem… Wygląda na to, że jelita Laury pozazdrościły sukcesu językowi i też postanowiły wziąć się do ostrej pracy nad sobą! Otóż od kilku dni, z niewiadomych dla nas przyczyn, diametralnie poprawiło się funkcjonowanie jelit i wchłanianie pokarmów. Wygląda na to, że stało się coś, o czym marzyłam od czasu sierpniowej operacji jelit – Laurka chyba wreszcie zaczęła trzymać stolec! Do tej pory wydalała od 8 do kilkunastu kupek dziennie, ale kilka dni temu wszystko się zmieniło. Nagle, Laura przestała robić kupki przez pierwszą połowę dnia (zdarza się jej w tym czasie jedynie lekko zabrudzić pieluszkę), a kupki zaczęła robić dopiero popołudniu i wieczorem (około trzech – czterech). Wygląda na to, że pokarm przez cały dzień jest utrzymywany w jelitach, trawiony, a następnie wydalany dopiero po wypełnieniu się końcowego odcinka jelit (kupki stały się nagle bardzo gęste i dobrze uformowane, czyli tak jak u zdrowych ludzi). Nie mam pojęcia, co wpłynęło na tak fantastyczną poprawę funkcjonowania jelit Laury, ale jestem dzięki tej niewiedzy najszczęśliwszą mamą na świecie. A jakby tego było mało, udało się przy pomocy maści Ilex całkowicie wyleczyć ranę na pupie dziecka
– rana zniknęła i nie można jej już zobaczyć nawet pod mikroskopem!
Ach, jak ja bardzo lubię takie dni…

























niedziela, 18 marca 2012 o 22:14
Laurka jest niesamowita!
[odpowiedź na ten komentarz]
środa, 14 marca 2012 o 5:38
Cudowne wiadomości!!! Pozdrawiam serdecznie :]
[odpowiedź na ten komentarz]
środa, 07 marca 2012 o 21:30
Lauruniu kochana jaka Ty jesteś urocza
ślicznotko kochana :*
[odpowiedź na ten komentarz]
środa, 07 marca 2012 o 8:12
Cudowne wieści!
Z biologii pamiętam, że podczas przeżuwania na jedzenie działają jakieś enzymy, które znajdują się w ślinie i wstępnie przygotowują pokarm do strawienia. Może te dwa sukcesy, o których piszesz są jednak połączone? Jak zwał, tak zwał, aby do przodu!
Kiedy byłam w ciąży, przez pewien czas myśleliśmy, że będzie chłopiec i dziewczynka, ale wyszło dwóch siusiaków. Pierwszy synek urodził się z przepukliną przeponową, na szczęście od czasu operacji nic złego się nie dzieje, a to już 4 lata. Nie zamieniłabym ich na nikogo innego, ale żałuję, że nie mam córeczki. Podziwiam i trzymam kciuki!
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 06 marca 2012 o 23:00
Do ćwiczeń okulistycznych bardzo przydatny jest kalejdoskop. Można również kupić dwa takie same kalejdoskopy, skleić je ze sobą, i zrobić z nich kalejdoskopową lornetkę na obie gałki oczne. Szereg kalejdoskopów i pryzmatów można nabyć tutaj: http://www.zabawkowy-swiat.pl/kalejdoskopy-c-7.html?page=1&sort=2a Oprócz tego, przydatna jest zabawa w latarkę, wodzenie oczami za świetlistym punktem (lub dwoma punktami) [wtedy świecimy dwoma lornetkami na dwie ręce], ewentualnie w puszczanie zajączków lusterkiem, co sprzyja dodatkowo rozwojowi mózgu pod kątem neurologicznym. Jako ćwiczenie bierne, należy na dwie godziny dziennie zaklejać na przemian jedno szkiełko czarnym lepcem, tak żeby dziecko patrzyło czynnie przez pewien czas tylko przez jedną gałkę oczną, a następnie przez drugą.
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 06 marca 2012 o 22:33
Czekałam z niecierpliwością na wiadomość że Laurcia już nie ma tej okropnej rany przez którą tak bardzo cierpi. No i się doczekałam.
Cieszę się, strasznie się cieszę! Emiś jesteś cudowną mamusią i ani przez chwilę nie myśl że jest inaczej. Laurcia poradziła sobie z tyloma przeciwnościami że z mową na pewno też sobie poradzi. Nie mogę się napatrzeć jak pięknie sama wcina. Zdjęcie „czekoladowego kocika” będzie od teraz moim ulubionym. 
Całuję mocno
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 06 marca 2012 o 22:08
Czytam bloga Laury od ok 1,5 roku, dużo płakałam, dużo się śmiałam, bardzo podziwiam Emilię jako mamę i człowieka. To mój pierwszy komentarz bo zawsze tylko czytam. Ale teraz nie mogłam się powstrzymać! Muszę napisać jak bardzo się cieszę , że ten nieszczęsny 1cm wreszcie się zagoił, i biorąc pod uwagę postępy Laury w gryzieniu i trawieniu, jest to już zagojenie na dobre.
Razem z córeczką bijemy wielkie brawa dla Emilii i Laury !!!
Dużo zdrowia, sił i uśmiechów !!!
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 06 marca 2012 o 20:12
Kochamy Laurę i mamę Laury:)
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 06 marca 2012 o 19:29
Pani Emilko!
Bardzo sie cieszę z kupek Laury jakkolwiek by to nie brzmialo;)
Co do zaburzeń rozwoju mowy…teoria teorią a życie pokazuje, że dzieci niegryzace pokarmów mówią i to całkiem dobrze wbrew przewidywaniom logopedow-wiem co piszę, bo długo pracowałam z niepełnosprawnymi dziećmi i miałam takie przypadki.Trzymajcie się dzielne dziewczynki, bardzo was pozdrawiam i calują tą malą slicznotkę:)))
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 06 marca 2012 o 17:02
Super wieści:) Gratuluje ;*** , Pani Emilko , chciałam zapytać czy Laurka ma SZCZENIACZKA UCZNIACZKA z firmy FISHER PRICE ?, pytam dlatego bo chciałam Laurce sprezętować.
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Marzec 6th, 2012 o 19:04
Pani Natalio dziękujemy z całego serca, ale my już mamy bardzo podobną zabawkę. Nasza zabawka nazywa się Miś Eduś
[odpowiedź na ten komentarz]
Natalia
Marzec 6th, 2012 o 20:58
rozumiem , Pani Emilko zaraz napisze wiadomość na e mail ,
pozdrowionka serdeczne :* Kochamy Laurke :*
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 06 marca 2012 o 13:06
Fan-ta-sty-czne wieści
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 06 marca 2012 o 11:01
Super,Laurka spisuje się na ,medal.
Moja córcia skończy niedługo 4 lata, jest zdrowym dzieckiem, ale mamy właśnie problemy logopedyczne:polecam dmuchanie piórek, rozdmuchiwanie chrupek,mlaskanie ,dmuchanie w rączki, wołanie kotka, …itd,itd. Ja jestem pewna,że przeczytałaś encyklopedie na temat logopedii, a teraz jest tyle ciekawych filmików dla dzieci, że znajdziesz coś co Laurce się spodoba:)) Laurka jest zdolnym dzieckiem, każde przeciwności przeskakuje jak żabka,będzie dobrze:)))))
Pozdrawiamy
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 06 marca 2012 o 9:38
Tak bardzo bardzo się cieszymy z tych przeogromnych postępów! Mały Antoś mocno całuje swoją dzielną kuzynkę!!! :*
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Marzec 6th, 2012 o 09:44
My też Was całujemy gorąco! Marzy mi się, abyśmy latem wszyscy mogli się spotkać
Widok Laury i Antosia w jednej piaskownicy byłby bezceny!
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 06 marca 2012 o 1:24
Emilko, chociaż nie jestem logopedą, to wiedziałam, że ćwiczenia logopedyczne są bardzo pomocne i dają szybki efekt. Nie wiem czy o tym wcześniej wiedziałaś, bo jeśli nie, to tylko niepotrzebnie się zamartwiałaś. Ja wierzyłam w to, że Laura dzięki takim ćwiczeniom w mig zacznie gryźć, a niebawem pewnie i mówić. Bardzo się cieszę z sukcesów Laury.
[odpowiedź na ten komentarz]
poniedziałek, 05 marca 2012 o 20:37
Tak dobrze czytać taką wieść!!! W końcu – Laurko – niech się w końcu wyleczą te Twoje jelitka całkowicie i na 100%. Życzę Wam tego z całego serca!
[odpowiedź na ten komentarz]
poniedziałek, 05 marca 2012 o 14:06
W itaj E milko przekazałam właśnie 1 procent podatku od siebie i syna i wszystkie pity ktore rozliczę też1 % przekarzę Laurce życzę powodzenia i siły do dalszej walki
[odpowiedź na ten komentarz]
poniedziałek, 05 marca 2012 o 12:42
Znowu bez komentarza no może jedynie BRAWO !!!!!! dla was obu
jestem z tego baaardzo zadowolona, bo moja nauka języka przebiegała podobnie jak u Ciebie, dlaczego Laurze tego nie ułatwić? Pomijam oczywiście inne plusy dodatnie 
Moja Córka ma 8 lat, angielskiego „uczy się” od 5 lat. Zaowocowało to tym, że jest teraz w szkole językowej w grupie wyżej niż rówieśnicy, a w szkole wie wszystko, sporadycznie jest dl coś nowego
pozdrawiam serdecznie
[odpowiedź na ten komentarz]
poniedziałek, 05 marca 2012 o 9:10
pięknie je sama posiłek
Gratulacje i życze dalszych sukcesów
[odpowiedź na ten komentarz]
poniedziałek, 05 marca 2012 o 8:08
Emilko, dawno nie pisałam, ale zawsze jestem na bieżąco z wiadomościami. Jeśli chodzi o ostanie wieści – TO PO PROSTU REWELACJA!!!
Brawo Laurka, brawo Emilka!
Laura kolejny raz pokazała, że ma w nosie,co sobie myślą i co uważają różne „mądre” główki medycyny. Ona wie najlepiej, kiedy na co jest gotowa i kiedy ruszy do przodu z kolejną umiejętnością! Oprócz postępów z rozwojem logopedycznym cieszy mnie bardzo także postęp w pracy jelita – jest SUPER i niech już tak zostanie!
Bardzo, bardzo się cieszę i mocno ściskam!
[odpowiedź na ten komentarz]
poniedziałek, 05 marca 2012 o 2:20
Wspaniale wiesci:),oby tak dalej:)Emilio,jezeli masz taka mozliwosc to oczywiscie mozesz wprowadzac jezyk angielski w formie zabawy.Laurka bedzie osluchana z tym jezykiem ,a z czasem nie bedzie miala problemu z jego uzywaniem.Wiadomo jest ze umysl dziecka jest chlonny jak gabka i sama znam dzieci 6-letnie ktore mowia w kilku jezykach .Pozdrawiam was serdecznie i zycze powodzenia w nauce:)
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 04 marca 2012 o 23:24
Laurka to niesamowita dziewczynka! Tak jak jej mama! Ja mam 3 letniego chlopca, ktory nie ma takich problemow jak Laura a nadal nie mowi i nie umie jesc samodzielnie i pokarm polyka w calosci!!! Czytajac o postepach Laurki chcialabym sie dowiedziec czegos wiecej na temat cwiczen, wiem, ze Pani ma wiele innych spraw na glowie ale moze poda mi Pani kilka wskazowek! Dodam, ze od dwoch miesiecy chodzimy do logopedy, ale ten nic o cwiczeniach nie mowil, tylko duzo rozmawiac….Dziekuje z gory i sciskam mocno!!!
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Marzec 5th, 2012 o 09:45
Zajrzyj proszę na stronkę http://www.mimowa.pl/gimnastyka-buzi-i-jezyka
Znajdziesz tam wiele informacji i ćwiczeń logopedycznych wskazanych dla naszych dzieci. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 04 marca 2012 o 21:40
takie optymistyczne posty chciałabym czytać u Was zawsze!! Oby tak dalej:) Całuski dla przecudnego i przesłodkiego czekoladowego kotka
szkoda, że tylko wirtualne;)
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 04 marca 2012 o 20:22
Taki zapiski na blogu bardzo podnoszą na duchu. Życzę powodzenia w dalszych zmaganiach o normale życie córeczki i całej waszej rodzinki . Wiara przenosi góry? Chyba jednak nie wiara, ale ciężka praca!
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 04 marca 2012 o 20:19
Cieszę sie baaaardzo mocno:)
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 04 marca 2012 o 14:54
Jest niesamowita…
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 04 marca 2012 o 13:32
Ależ cudowne wieści
Ja nieustannie wierzę, że pokona wszystkie przeciwności
Laura, to fantastyczna silna dziewczynka
P.S. Też puszczam Laurze Helen Doron
I powiem, że jestem mega dumna z niej, bo zaczyna łapać słówka
Umie pokazać „toes, toes”
i mówi na nie „toł”
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 04 marca 2012 o 11:57
Ale Laura ładnie „wsuwa”
Pamiętam filmik, gdzie Laura jadła schabowego, a tutaj już sama i to w jakim tempie! Ona ma taką chęć rozwoju, że wróżę pasmo sukcesów. Powodzenia.
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 04 marca 2012 o 11:42
Rewelacyjne wiadomości
!!! Ogromnie cieszę się Waszym szczęściem! Codziennie modlę się za Was i mam wrażenie, że Bóg wysłuchuje tych wszystkich modłów w Waszej intencji. To co opisałaś w Twoim ostatnim wpisie jest dowodem na to, że cuda się zdarzają
Pozdrawiam i wierzę, że będziecie jeszcze bardziej szczęśliwe
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 04 marca 2012 o 11:28
Brawo Laurka!!!!! i gratulacje dla Mamy za wytrwałość !!!!
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 04 marca 2012 o 0:29
..”.Nie mam pojęcia, co wpłynęło na tak fantastyczną poprawę funkcjonowania jelit Laury”..
…Wiara….
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 22:30
Jestem pod wrażeniem, jak Laura radzi sobie z jedzeniem łyżką.
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 22:18
Laura to pojętna uczennica:) Brawo.
W ramach gimnastyki języka polecam włożenie do małej miseczki ugotowanego makaroniku (typu Babuni ). Moja córka oprócz rąk oczywiście nieźle gimnastykowała swój język, wręcz nurkowała w misce żeby wyjeść cały makaronik. A ubawić się można na ten widok dodatkowo.
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 21:43
czekoladowy kotek boski
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 21:09
Ale Laura jest spokojna i cicha dziewczynka! Zazdroszcze, bo moja to istny zywiol i trudna do opanowania
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 21:08
Super wieści. Oby tylko takie były:)
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 21:03
Laurko brawo postępów.
Zmiana konsystencji kupek może mieć przyczynę, a raczej zasługę w zmianie jedzenia.
Pozdrawiam i buziaki
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 20:14
Emilko pięknie, super, rewelacja. Mam synka 5 miesięcy młodszego od Laury i nic nie mówi tylko tak trochę po swojemu i czasem mama a łyżka służy mu do obijania stolika. Jestem pełna podziwu. Trzymajcie tak dalej dziewczyny. No i może niebawem zapomnicie, że Laura ma tego paskudnego Hiszprunga-chyba dobrze napisałam. Pozdrawiam gorąco
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 20:11
http://www.youtube.com/watch?v=sbuQNTSkYfU Dla Laury:* mój synus uwielbia to ale po niemiecku słucha:) a LAura po angielsku napewno polubi:)
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 19:47
Wspaniałe wieści!!! Na takie czekamy!!! Cudownie!!!
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 19:16
Wspaniałe wiadomości!! Do przodu Laurko, do przodu! Praktyka czyni mistrza, to fakt! Niedługo sama będziesz czytać bajki Mamusi
A jeśli chodzi o kupki to wielki sukces! Oby tak dalej, trzymam mocno kciuki! Cieszę sie z Wami.
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 19:00
Pani Emilio moja też miała mało ruchliwy język i nieco przerośnięte wędzidełko, ale udało się nam go rozruszać i uniknąć podcięcia wędzidełka. Proponuję smarować krótko przed jedzeniem obiadkiem tj. nabrać trochę obiadu na palec i pomarować:
- podniebienie górne (język będzie się podnosił do góry – ważne np. przy głosce L
- wewnętrzną stronę policzków (najpierw jedną strone i poczekać, aż malutka dotknie tam języczkiem, następnie drugą stronę)
- kawałek chrupka kukurydzianego lekko namoczyć i przyklejać np, za ząbkami górnymi, dolnymi.
To, co Pani robi (wysuwanie języka, wylizywanie talerza też jest super). Proponuję też zabawę w miny przed lustrem, tak, by Laura siebie widziała.
PS. Nie mogłam się oprzeć i musiałam wtrącić swoje trzy grosze („zboczenie” zawodowe)
Pozdrawiam
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 18:41
Czy jest możliwość zadławienia się w przypadku obecności rurki tracheostomijnej????
Wydaje mi się źe oddziela ona przełyk
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Marzec 3rd, 2012 o 18:47
Oczywiście jest możliwość zadławienia i zachłyśnięcia, nawet większa niż u zdrowych dzieci. Rurka tracheotomijna nie znajduje się w przełyku i niczego nie oddziela, ona znajduje się w tchawicy.
[odpowiedź na ten komentarz]
Ula
Marzec 3rd, 2012 o 22:30
Tak, wiem to i właśnie stąd moje pytanie. Rurka tracheotomijna jeden koniec ma na skórze a drugi w „środku” tj tchawicy i wydawało mi się że to wlaśnie uszczelnia tchawicę i z góry, czyli z gardła nic nie może wpaść. Wiem oczywiście że Laura ma rurkę przez którą może mówić więc chyba jakieś dziurki w niej są. Trzymam kciuki za Małą, a jednocześnie uczę się o problemach, których mam nadzieję nie mieć.
Pozdrawiam serdecznie
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 18:20
Emilko ja od jakiegoś czasu podaję małej, co jakiś czas oczywiście i z polecenia doświadczonej mamuśki, cukierki żujki nimm 2 one doskonale uczą przeżuwania…nie wiem tylko czy Laura może jeść słodycze. Tak a propos jak ona rewelacyjnie samodzielnie je…cudo…buziaki dziewczyny
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 17:42
Emilko, dzięki Twoim ostatnim wpisom o jedzeniu słoiczków i problemach Laurki z tym związanych zdałam sobie sprawę że być może powinnam pokazać swojego synka logopedzie. Doskonale Cię rozumiem w kwestii słoiczków, mój synek też musiał je jeść stosunkowo długo ze względu na bardzo późne ząbkowanie. O ile gdy był niemowlęciem uważałam to za bardzo dobry i zdrowy sposób żywienia to po ukończeniu 1 roku chciałam żeby spróbował innej kuchni. Niestety nie było to możliwe ze względu na brak zębów i tak męczyliśmy się ze słoikami do ponad 1,5 roku. Też byłam tym sfrustrowana, szkoda mi było synka i on sam też już miał dość tej papkowej, bezsmakowej diety. Teraz ma 21 miesięcy, 8 zębów i jakoś sobie radzi… tylko że mówi prawie wyłącznie „po swojemu” co daje mi do myślenia. Nie przejmuj się zarzutami, że wymyślasz sobie problemy. Każda mama martwi się o swoje dziecko, niezależnie od rangi problemu. I zawsze nasze dziecko i jego problemy małe i duże dla nas będą najważniejsze. Katar innego dziecka zawsze będzie mniej poważny od kataru naszego szkraba, tak już jest. Trzymam za Was kciuki i jestem pewna że w stosownym czasie pokonacie wszystkie przeciwności!
[odpowiedź na ten komentarz]
równieżmama
Marzec 3rd, 2012 o 18:06
Aniu, ale późne ząbkowanie to wcale nie jest przeciwwskazanie do podawania do jedzenia czegoś innego niż papki. Przecież nawet jeśli dziecku wychodzą zęby to nie są one od razu całe wykształcone, niemowlakom (bez takich problemów zdrowotnych jak u Laury) należy wprowadzać różne cząstki i kawałki, takie dzieciaki uczą się gryźć dziąsełkami.
[odpowiedź na ten komentarz]
Ania
Marzec 4th, 2012 o 01:56
Szymek dobrze radził sobie dziąsełkami i dawałam mu kawałki miekkich owoców i ugotowanych warzyw ale niestety są rzeczy z którymi bez zębów ciężko sobie poradzić. Synek się dławił i bałam się że zrobi sobie krzywdę dlatego obiadki jadł ze słoika dość długo.Do prawie 14 miesiąca nie miał ani jednego zęba! Pozdrawiam
[odpowiedź na ten komentarz]
kasia
Marzec 4th, 2012 o 08:40
Moja córeczka dopóki nie miała ząbków na większe kawałki miała odruch wymiotny i też musiałam dawać papkowate rzeczy. Dopiero w dziewiątym miesiącu zaczęła jeść wszystko.
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 17:40
Cudowne wiadomości!! Gratuluję wytrwałości! Pozdrawiam serdecznie!! K.
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 17:00
Brudne dziecko = szczęśliwe dziecko
I jak widać ciężka praca i ćwiczenia nie muszą być uciążliwe dla dziecka jak się je dobrze zorganizuje – gratuluję i życzę dalszych sukcesów!
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 16:38
My mieszkamy za granica, maz angielski, ja polski. Corka ma 3,5 roku, zaczela mowic okolo 2,5 roku i po angielsku glownie. Jest ze mna w domu i ma maly kontakt z dziecmi. Bajki oglada po polsku i angielsku i dopiero teraz zaczyna mowic wiecej po polsku. U nas bylo wlasnie tak, ze zaczela mowic pozniej i ciezej jej to idzie. Po angielsku juz mowi w miare wyraznie ale z polskimi gloskami ma problemy. Mysle, ze puszczanie malej bajek i piosenek po angielsku nie moze w niczym zaszkodzic, ale czytac i rozmawiac powinien ktos kto zna jezyk bardzo dobrze, najlepiej native. Pozdrawiam serdecznie i ciesze sie z sukcesow malenkiej
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 16:11
Jakie radosne nowiny! Gratuluję! Gratuluję! I jeszcze raz gratuluję! Maraton przynosi swoje efekty. Jesteście dziewczyny wspaniałe!
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 16:09
rewelacja!!! Brawo dziewczyny
)
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 14:46
Wspaniałe wieści
. Emilko na pewno nie masz sobie nic do zarzucenia w kwestii opieki nad Laurą. Jestem dowodem na to, ze zawsze mozna zrobic coś jeszcze, cos więcej. Ćwiczenia-zabawa w kotka jest super
. Zaciekawiłas mnie tymi ćwiczeniami logopedycznymi, zaczne robić ze swoją córeczką. pozdrawiamy Was serdecznie
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 14:45
Mieszkam za granica. Do mojej corki mowimy wylacznie po polsku, bajki oglada i po polsku i po angielsku, z tego wzgledu, ze chcemy zeby bardzo dobrze przyswoila polski jezyk i nie miala z nim problemow, bo jednak angielski jest latwiejszy. Zaczela mowic po polsku okolo 20 miesiaca, zycia, Od ok 6 miesiecy zaczyna mowic po angielsku: moze to efekt kontaktu z rowiesnikami, bajek, ksiazeczek.Do czego jednak zmierzam. Spotkalam kiedys w parku Babcie,ktora opiekowala sie swoim wnuczkiem ok. 3 lat. Wywiazala sie rozmowa i wlasnie ona opowiadajac o swoim wnuku powiedziala, ze Maly nic nie mowi. Corka Polka, maz amerykanin. Matka mowila do dziecka po polsku, ojciec po angielsku. Maly ogladal polskie bajki. Zablokowal sie. Poszli do specjalisty, przeszedl szereg badan. Wynik: maly ma jakies zaburzenia rozwojowe (nie wiem dokladnie jakie) i lekarze kazali sie okreslic albo polski albo angielski. W jego przypadku nie bylo mowy o dwujezycznosci. Wprowadzanie dwoch jezykow sprawialo, ze jego mozg sie blokowal i maly nie przyswajal zadnych informacji.
Pisze tu o tym, zeby zwrocic uwage na to, ze dwujezycznosc sama w sobie jest pozytywnym zjawiskiem, ALE nie dla kazdego. Moze powinnas jeszcze skonsultowac to z innymi specjalistami. Wierze, ze podejmiecie prawidlowa decyzje.
I jeszcze jedno: slszalam, ze drugi jezyk mozna wprowadzac do czwartego roku i dziecko je przyswoi tak szybko jakby byl wprowadzany od urodzenia (ale ile w tym prawdy?)
[odpowiedź na ten komentarz]
kasia
Marzec 7th, 2012 o 20:47
Tak, absolut nie popieram! Jestem logopedą i uważam ( z doświadczenia, z książek, ze wsząd), że dzieciom nie powinno się wprowadzać drugiego języka dopóki dobrze nie opanuje pierwszego. A nie wierzę w to, że niespełna dwulatka dobrze opanowała język bierny! Pani Emilio – proszę jej czytać WYŁĄCZNIE po polsku. Laura naprawdę ma jeszcze czas na naukę języków obcych.
BTW: Wszyscy metodycy filologowie twierdzą, że dziecko najlepiej przyswaja język obcy ok. 6 – 7 r.ż.
Poza tym pozdrawiam Was obie bardzo serdecznie!
Kasia
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 14:23
Emilko, jak miło czytać, że idzie ku dobremu. (to akurat dokładnie odwrotnie jak u mnie). Kochana, z racji ,,belferzenia” od 25 lat mam różne logopedyczne doświadczenia. Daj Maleństwu bańki do dmuchania, niech próbuje pić przez słomkę, czy zdmuchiwać świeczki. Efekt rewelacyjny, a zabawa na 102!!! Buziaki . Beata
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 13:24
Miło czytać takie dobre nowinki.Pozdrawiam
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 13:08
Cieszę się,że wszystko u Was zmierza w dobrym kierunku:)Tak trzymać!Mój Siostrzeniec za 3 dni skończy 19 mięsięcy i już od jakiegoś czasu puszczamy mu bajki o przygodach świnki Peppy po angielsku-np. Peppa fire engine-można znaleźć na youtube.Mały dosłownie piszczy z radości jak je ogląda.Może Laurce też przypadną do gustu,o ile ich już nie zaczęła oglądać:)
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 12:50
Jakie wspaniałe wiadomości! Cieszę się ogromnie
Laurka wspaniale je! Mój synek na razie daje radę z widelcem ale z łyżeczką to różnie bywa zwykle jedzenie jest na nim abo na podłodze. Bardzo fajnie że napisała Pani niektóre ćwiczenia polcane przez logopedę ja też popróbuję stymulacji języka mojego synka bo niestety mając 2 latka bardzo mało mówi, nasz logopeda twierdzi że wszystko ok, i mam czekać ale ja wolę działać
Spróbujemy z zabawą w kotka
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz cieszę się ogromnie z takich wspaniałych wieści
)
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 12:44
Z tego co wiem wychowywanie sie w rodzinie dwujezycznej jest korzystne ale rodzice powinni mowic w swoich ojczystych jezykach jest korzystne ale uczyc powinna osoba dla ktorej dany jezyk jest „mother tongue” (jakos wypadl mi z glowy odpowiednik polski…).Dzieci dwujezyczne czesto pozniej zaczynaja sie poprawnie wyslawiac.Nie wiem czy w przypadku Laury, dla ktorej prawidlowa wymowa wymaga wiecej wysilku,dorzucilabym jeszcze dodatkowo jezyk obcy na sam poczatek.Trzeba by sie poradzic specjalistow.
Brawo za postepy i krok do przodu jesli chodzi o trawienie.
Spodziewalam sie troche opowiesci o pierwszych samodzielnych kroczkach;filmiku;)No nic,moze innym razem
[odpowiedź na ten komentarz]
Lipcowa mama
Marzec 3rd, 2012 o 12:46
p.s.oj widze ze komentarz zamiescilam nie tam gdzie chcialam i na dodatek sie powtorzylam…Przepraszam.To dlatego ze zaczelam pisac,przerwalam i podjelam ponowne pisanie po czasie.Strasznie niegramatycznie to wyszlo…
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Marzec 3rd, 2012 o 12:47
Będzie będzie o chodzeniu, jak tylko uda mi się złapać doś na video, to na pewno wrzucę na bloga
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 12:30
Emilko – cudne wieści:)
gratulacje dla Laurki i dla Was!
pozdrawiam
Kasia
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 12:17
Emilko,
Od bardzo dawna czytam Twój blog. Jestem fanką Laury i tak też dałam na imię swojej juź półrocznej córeczce. Kibicuję Ci bardzoo i nieraz dajesz mi siłe na walkę z problemami, które niejednokrotnie okazują się do pokonania. Skoro Ty dajesz sobie radę to i mnie jest łatwiej.
Chciałabym wyrazić swoją opinię w sprawie pokarmu, kupek i trawienia. Cieszę się, że jest już lepiej ale może moja sugestia będzie Ci pomocna….
Ostatnio miałam problem z kupkami swojej córeczki przy przechodzeniu z jednego mleka na drugie…Po kilkudniowych biegunkach stwierdziłam, że powócę na kilka dni jeszcze do dawnego mleka, które Laura tolerowała i po tyg. zacznę jej wprowadzać nowe stoponiowo. I udało się. Pomyślałam więc, że może gdybyś i Ty zrobiła w ten sposób to może też byłby sukces?? Np. zaczęłabyś jednego dnia od kilku łyżek dowolnego pokarmu (np. tego ost. z kurczakiem)…Tak przez kilka dni…Zobaczysz jak zareaguje LAurka. Potem ew. mogłabyś stopniowo zwiększać dawkę… co Ty o tym sądzisz??A może juz próbowałaś tej techniki?
Pozdrawiam Was dziewczyny cipluteńko i trzymam mocno kciuki za kolejne sukcesy:)
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Marzec 3rd, 2012 o 12:32
To jest bardzo dobry pomysł – już wcześniej kilka Czytelniczek dało mi taką podpowiedź. Mam zamiar właśnie tak delikatnie wprowadzać Laurze nowe produkty, na razie w bardzo malutkich ilościach. Mam nadzieję, że to będzie klucz do sukcesu
[odpowiedź na ten komentarz]
Ewelinaa
Marzec 3rd, 2012 o 15:40
Ja wierzę, że wcześniejsze problemy z tolerancją domowych obiadków wynikały z braku odpowiedniego ich przeżucia
Strasznie mnie ucieszyło, że Laureńka zaczęła gryźć, być może to wystarczy? Oby! Pozdrowienia, a upaćkany kotek – przecudny
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 11:57
Aż się wzruszyłam ze szczęścia. Gratulacje dla Laurki!
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 11:16
Na takie wpisy warto czekac
)
Do ubieglego tygodnia nie mialam pojecie, ze Laurka ma problemy z gryzieniem i przezuwaniem. Byc moze jakis wpis mowiacy o tym wczesniej umknal mojej uwadze.
Kiedy w ubieglym roku wstawilas filmik jak ksiezniczka sama nabija na widelec kawalki kielbaski i je pochlania bylam przekonana, ze w tej sferze nie odbiega od ruwiesnikow.
Ja borykam sie ze swoim prawie 4-letnim synkiem z tym problemem od 3 lat.
Przezuwanie Emilko ma ogromny wplyw na przyswajanie pokarmu.
Uklad trawienny jest systemem, ktory opiera sie na przetwarzaniu pozywienia na calej swojej dlugosci. Jego praca rozpoczyna sie w jamie ustnej wlasnie od przezuwania i wydzielania sliny. Zoladki osob ktore nie gryza i maja sklonnosc do polykania duzych kawalkow nie sa gotowe do mechanicznej obrobki ani pracy enzymow trawiennych wydzielanych przez zoladek. Dzieje sie tak z powodu niedostatecznego rozdrobnienia. Jezeli jedzenie o wiele za krotko pozostaje w jamie ustnej, kubki smakowe nie maja wystarczajaco duzo czasu, zeby wyslac sygnal do mozgu, jaki typ enzymu powinien zostac wydzielony do zoladka dla rodzaju pokarmu, ktory za chwile tam dotrze. Dlatego jedzenie dociera do jelit nieprzygotowane do mechanicznej i chemicznej obrobki, ktora powinna tam nastapic. Efektem tego moga byc bule brzucha, problemy z wyproznianiem i nieprawidlowe odzywienie.
Mam nadzieje, ze problem odparzonej pupki jest juz za Wami, a niedlugo doczekamy sie wpisu, ze Laurka z rozkosza i bez ograniczen moze spozywac wszelkie nowosci. Pozdrawiam i zycze koleknych sulcesow!
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 10:14
Zuch dziewczynka!!! BRAWO!!! JESTESMY Z WAMI!!
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 9:32
Super! bardzo się cieszę z postępów!!! i życzę dalszych sukcesów!!!! Śliczny brudny kotek z Laurki:)!
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 9:24
Cudowne wieści! Bardzo się cieszę, teraz będzie coraz lepiej!
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 9:02
Rewelacyjne wieści:) Niezwykła dziewczynka.Jak postęp to błyskawiczny:)
Pozdrowienia dla umazanego kotka w rózowych okularkach.
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 8:42
Jestem mamą Paulinki która jest dokładnie w wieku Laurki i uważam, że zrobiła Pani naprawdę wszystko dla swojego dziecka. Rozwój Laurki prawie nie odbiega od rozwoju mojej zdrowej Paulinki Niejeden zdrowy dwulatek mniej potrafi niż Laura. Jesteś wielka, a Laura ma szczęście, że ma taką mamę.
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 8:34
Cudowna jest ta Wasza Laurka! W jej wieku niewiele dzieci samodzielnie się naje a Ona proszę.
Twoja determinacja i wiara naprawdę czynią cuda, nie poddajesz się i szukasz
rozwiązań najlepszych dla córeczki oraz walczysz jak lwica. Jesteś mądrą, kochającą matką
a przede wszystkim myślącą i dzielną kobietą, która jest dla wielu ludzi wzorem, że zw każdej
sytuacji trzeba i warto walczyć o lepsze jutro. Pełna podziwu i szacunku pozdrawiam serdecznie
całuję słodką Laurkę
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 8:18
Brawo Laurko
Ślicznie sama jesz.Emilko,cieszę się razem z Tobą z tych ,,lepszych kupek”
Oby tak dalej.
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 8:11
gratuluję pięknych efektów:)
Śliczny kotek:)
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 8:03
super wiadomosci z samego rana
az buzka sie sama usmiecha…
emilko ja mysle ,ze laurka i tak sobie porodzi z mowa moze tylko jej zajmnie to troche wiecej czasu jak przecietnemu dzieciaczkowi…bedzie dobrze ,zawsze jest
buziaczki moje kochane milego dnia…
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 7:44
Cieszę się niezmiernie z postępów Laury, Pani upór jest niesamowity, ale dzięki Pani samozaparcia wszystko będzie dobrze, tylko trzeba czasu
pozdrawiam Was dziewczyny
Laura jest świetna
Danuta
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 7:39
Lauro, jakże się cieszę z tych dobrych wiadomości!!! Aż mi radośniej jak o Was pomyślę!!! W końcu sukces! Jestem z Was dumna! Pozdrawiam gorąco!
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 7:00
Boże,jakie piękne zdjęcia i cudowna wiadomość,że wszystko zaczęło się układać.Gratuluję sukcesu i cieszę się razem z Wami.
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 4:26
super:-) gratuluje:-)
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 1:34
Emilko twój dzisiejszy wpis był dla mnie szczególnie, interesujący ze względów zawodowych, jestem logopedą, bardzo się cieszę że Laurka robi postępy.
Są dostępne nawet w sieci bajki logopedyczne, stymulujące rozwój narządów mowy, dzieci bardzo lubią takie zabawy i chętnie w nich uczestniczą.
Jedyną rzeczą, na którą pozwolę sobie zwrócić uwagę, to czytanie bajek po angielsku, tu popełniasz błąd, uczysz córeczkę języka polskiego natomiast wprowadzając angielskie słownictwo, jesteś niekonsekwentna językowo co może powodować zakłócenia na poziomie kojarzenia obrazu z jego nazwą.
A co to poprawy pracy jelit, to chyba najlepsza informacja!!! Tak na chłopski rozum wydaje mi się, że twoja ciężka praca logopedyczna może mieć na to wpływ. Laurka nauczyła się przeżuwać pokarm, a wiadomo, że w ślinie są składniki rozpoczynające procesy trawienia, być może ma to wpływ na łatwiejsze przyswajanie pokarmu na dalszych etapach trawienia.
Pozdrawiam.
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Marzec 3rd, 2012 o 09:09
Inezz,
chciałabym zadać Ci pytanie związane z nauką angielskiego. U nas w domu angielski jest obecny właściwie cały czas – ja się go od niedawna intensywnie uczę, czasem coś do siebie powiemy po angielsku, słuchamy muzyki po angielsku, a Laura od okresu niemowlęcego słucha na płytach specjalnych lekcji angielskiego dla niemowląt.
Myślałam, że takie obcowanie z językiem od najmołodszych lat znacznie ułatwi naukę języka w późniejszych latach. Chciałabym stworzyć Laurze takie środowisko rozwoju, w którym język obcy byłby czymś naturalnym (stąd właśnie pomysł z puszczaniem na komputerze bajek w angielskij wersji językowej lub czytanie bajek po angielsku).
Czy naprawdę takie działania mogą być dla Laury szkodliwe?
PS: w moim rodzinnym domu nikt nie mówił po angielsku, nie miałam kontaktu z tym językiem i jak później zaczęłam się go uczyć w szkole, to nauka języka była dla mnie bardzo trudna. Chciałabym uchronić Laurę przed takimi trudnościami w nauce.
[odpowiedź na ten komentarz]
Milexica
Marzec 3rd, 2012 o 10:07
http://www.facebook.com/note.php?note_id=238614609551996
Wklejam link do notatki pani Doroty Zawadzkiej na temet dzieci „wielojęzycznych” trochę to odbiega od tematu…ale zaciekawiło mnie jedno zdanie :
„Dzieci dwu lub wielojęzyczne na ogół nieco później od swoich rówieśników zaczynają mówić. Często sprawiają wrażenie, że się uważnie przysłuchują a nic nie mówią. Czasem postrzegane są nawet jak opóźnione w rozwoju, bo niejednokrotnie zaczynają mówić nawet koło 3-4 roku życia. Często złoszczą sie, bo werbalna sfera życia jest dla nich jakby niedostępna.”
Może, skoro Laurka ma i tak troszkę trudniej… wystarczy na razie jeden:) Ale to tylko moje zdanie, nie jestem ekspertem
[odpowiedź na ten komentarz]
Nela
Marzec 3rd, 2012 o 11:41
Nieprawda że puzniej mowia ja mieszkam za granica i mój synus juz powie pare słow a obraca sie przeciec w naszym jezyku ojczystym też i niemieckim:)
e.
Marzec 3rd, 2012 o 14:54
„Myślałam, że takie obcowanie z językiem od najmołodszych lat znacznie ułatwi naukę języka w późniejszych latach. Chciałabym stworzyć Laurze takie środowisko rozwoju, w którym język obcy byłby czymś naturalnym (stąd właśnie pomysł z puszczaniem na komputerze bajek w angielskij wersji językowej lub czytanie bajek po angielsku).
Czy naprawdę takie działania mogą być dla Laury szkodliwe?”
Moim zdaniem bardzo dobrze czynisz. Moj synek, obecnie siedmioletni, nauczyl sie angielskiego tylko przez przysluchiwanie sie. Dzieci maja fantastyczne zdolnosci do przyswajania sobie wiedzy i umiejetnosci- bo chyab zadnemu doroslemu by nie udalo sie nauczyc jezyka tylko przez sluchanie.
Natomiast nie rozumiem, o jakiej szkodliwosci mowimy? Przeciez poki co nauka jezyka (i ojczystego i angielskiego) odbywa sie na poziomie „rozumiem jezyk” a intelektualnie Laurka nie odbiega od norm, prawda? Etap „artykulacja” zawsze jest pozniejszy.
Przyznam, ze dosc emocjonalnie (to chyab widac
podchodze do wszelkiej masci ekspertow w temacie dwu- i wielojezycznosci; z moich obserwacji i doswiadczen wynika, ze eksperci naczytali sie ksiazek, zas w zyciu swoim nie mieli do czynienia z organizmem zywym czyli z wielojezycznym dzieckiem. Czyli jak zwykle praktyka goruje nad teoria.
pozdrawiam
[odpowiedź na ten komentarz]
zofik
Marzec 3rd, 2012 o 15:14
Kochani!
Chciałam pomóc a jak ktoś będzie zainteresowany skąd to wiem to poszukam źródeł w wolnej chwili.
Swego czasu mocno się interesowałam nauką języka u małych dzieci i przeczytałam mnóstwo prac naukowych i artykułów. Nie będę teraz nic cytować ani podawać źródeł bo nie bardzo mam czas teraz to odnajdować, ale powiem Wam do jakich wnisków doszłam:
1. tak, nauką drugiego języka MOŻEMY zrobić dziecku wiele krzywdy, ale możemy też mu bardzo pomóc w rozwoju. Wszystko zależy od sposobu nauki i bardzo bardzo od wrodzonych predyspozycji dziecka. Znam przypadki dzieci, które dzięki nauce drugiego języka zaczęły się moczyć w nocy i mieć wiele innych zaburzeń, więc serio trzeba być ostrożnym. Wiadomo, że nie zaszkodzi dziecku jedna bajka tygodniowo, czy piosenki po angielsku, ale właśnie…
2. by dziecko opanowało w jakikolwiek stopniu drugi język, musi używać go CODZINNIE przez conajmniej 1/3 czasu czuwania, inaczej nauka niespecjalnie ma sens i poza dodatkowymi bodźcami do rozwoju, niespecjalnie wpłynie na trudność, bądź łatwość nauki języka w przyszłości.
3. Rodziny dwujęzyczne są kluczem do sukcesu w nauce języka we wczesnym wieku. W rodzinach dwujęzycznych niejako naturalne jest to, że jedno z rodziców mówi do dziecka w jednym, a drugie w drugim języku. Dzieci bardzo szybko wtedy utożsamiają język z rodzicem i wiedzą dla kogo stół to „stół’ a dla kogo „table”. Jeśli chcecie nauczyć małe dziecko języka szybko i perfekcyjnie, niech jedno z Was zwraca się do niego WYŁĄCZNIE w tym języku.
4. To naturalne przyswajanie mowy trwa aż do 12 r.ż. więc spokojnie można zacząć uczyć dziecko języka trochę później Emi.
Mam nadzieję, że nie zostanę zakrzyczana za moje pseudonaukowe wystąpienie
Ściskam mocno i bardzo się cieszę z postępów panny Laury!
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Marzec 3rd, 2012 o 15:22
Zosiu,
ja tam wcale nie stosuję jakiś inwazyjnych technik nauki języka, nie zmuszam Laury do nauki. Jedynie co 2 dzień przez pół godziny puszczam jej piosenki po angielsku (takie specjalne do nauki języka dla niemowląt) – Laura słucha, ale jednocześnie się w tym czasie bawi. Mniej więcej raz w tygodniu zdarzy się nam przeczytać angielską bajkę. Ale podstawowym językiem używanym w domu jest polski.
Mam nadzieję, że w ten sposób nie wyrządzę Laurze krzywdy?
zofik
Marzec 3rd, 2012 o 15:31
nie, w ten sposób na pewno nie zrobisz małej krzywdy
raczej chodzi o wprowadzanie pojęć do słownika. Ale też nie łudź się Emi, że to pomoże w przyszłości Laurce przyswoić lepiej angielski… na pewno będzie to dla niej czymś nowym, zauważy odmienność i z pewnością na tym nie straci, więc spokojnie bawcie się w to dalej
Buziaki sulikowskie ślemy!
e.
Marzec 3rd, 2012 o 17:54
„. by dziecko opanowało w jakikolwiek stopniu drugi język, musi używać go CODZINNIE przez conajmniej 1/3 czasu czuwania, inaczej nauka niespecjalnie ma sens i poza dodatkowymi bodźcami do rozwoju, niespecjalnie wpłynie na trudność, bądź łatwość nauki języka w przyszłości.”
co masz na mysli mowiac „uzywac”?
Czy chodzi o slyszenie?
Czy moze chodzi o aktywne uczestniczenie, czyli rodzic mowi DO dziecka?
Jesli o to ostatnie, to bede musiala uznac, ze albo jest to twierdzenie nieprawdziwe, albo tez urodzilam geniusza .
Ja proponuje przestac bac sie jezykow . Moze to ten strach jest przyczyna, iz Polacy sa przerazliwie kiepscy jesli chodzi o plynne opanowanie jakiegokolwiek jezyka. W innych krajach gdzie np filmy nie sa dubbingowane wiekszosc populacji plynnie mowi po angielsku. Nie slyszalam, by moczenie nocne u dzieci bylo jakos nasilone z powodu wczesnej i stalej ekspozycji na jezyk angielski.
kasiak
Marzec 3rd, 2012 o 15:30
Emilko, czy mogła byś podać tytuły/wydawnictwo/albo stronkę z której można kupić takie specjalne lekcje angielskiego dla niemowląt??? byłabym bardzo wdzięczna
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Marzec 3rd, 2012 o 15:38
My uczymy się angielskiego metodą Helen Doron – jest to zestaw płyt i książęczek dla dzieci. Niektóre szkoły językowe prowadzą zajęcia grupowe dla niemowląt i małych dzieci, ucząc właśnie tą metodą. My jednak nie uczęszczamy na zajęcia – korzysamy tylko z płyt i książeczek.
kasiak
Marzec 3rd, 2012 o 20:18
Emilko!!!! jestes fantastyczna!! Jak tylko napisałaś o Helen Doron, to pomyślałam – no wlaśnie!! bingo!! nie wiem czemu wczesniej na to nie wpadam
od razu wskoczyłam w CHOMIKUJ i zachomikowałam duuuużo przeróżnych piosenek, rymowanek, itd do nauki dla najmłodszych
Idąc za ciosem ściagnełam też Lippy and Messy
i szukam dalej
od jutra w moim domu też zabrzmią angielskie dźwięki
jeszcze raz Ci dziękuje
ucałuj Laurkę serdecznie
Justyna, mama Błażejka
Marzec 3rd, 2012 o 19:59
Myślę, że przede wszystkim najwięcej zależy od tego,jakie jest dziecko. Moja koleżanka zaczęła mówić do córeczki po niemiecku od 6 miesiąca jej życia. Z wykształcenia jest Germanistką i stąd to zamiłowanie do języka i chęć przekazania dziecku tej wiedzy. Powtarzała po niemiecku to, co przed chwilą powiedziała po polsku. Zaczynała od pojedynczych słówek. I „ćwiczyła” popołudniami,po powrocie z pracy. Potem oglądały krótkie bajeczki w internecie stosowne do wieku. Teraz mała ma 3,5 roku i bez problemu można „porozmawiać” z nią po niemiecku. Dalej ogląda bajeczki,słucha piosenek i bajek w jęz. niemieckim. Bardzo szybko zaczęła mówić (po polsku) i akurat u niej nie widać, aby ta „nauka”miała jakikolwiek negatywny wpływ na jej rozwój. Także Emilio – gratuluję samozaparcia! Ja, tak jak wspomniana koleżanka, jestem germanistką i chęci miałam, ale niestety – jakoś mi nie wyszło, aby przyzwyczajać Błażeja do j. niemieckiego. Ale mam zamiar chodzić na zajęcia helen doron jak Błażej skończy 3 latka. I dodam jeszcze, że uważam, że robisz dobrze i że takie postępowanie ułatwi Laurce naukę j.angielskiego w przyszłości.
[odpowiedź na ten komentarz]
wiola
Marzec 3rd, 2012 o 22:31
Muj synek ma 3 latka i nie dawno zaczol mowic w domu mowimy po angielsku tylko dlatego ze muj partner to anglik . do syna muwimy w dwuch jezykach , i maly tez lapie oba jezyki naraz latwiej mu jest muwic po angielsku bo jest latwiejszym jezykiem i w przedszkolu panie po angielsku telewizia po angielsku i wszyscy w kolo tez… ale ja muwie po polsku i wiem ze jak podrosnie to napewno bedze muwil dwoma jezykami .Tak jak mojej sasiadki syn oboje sa polakami ich syn przyjechal tu jak mial 6 lat i poszedl do szkoly i smiga w dwuch jezykach superowo (: Ja mysle ze Laurce napewno nie zaszkodzi sluchanie bajeczek czy piosenek po angielsku wrecz pomoze w rozwinieciu jej inteligeci i obyciu z jednym z wazniejszych jezykuw… ja naprzyklad duzo bym dala zeby mnie ktos w dziecinstwie nauczyl tego jezyka poniewaz pare lat temu jak tu wyjechalam bylo mi bardzo cieszko dogadac sie z ludzi a to jest chyba najgorsze… pozdrawiam was obie i przepraszam za ewentualne bledy ortograficzne xxx
[odpowiedź na ten komentarz]
Anonim
Marzec 4th, 2012 o 20:19
Przykre jest niestety to, że ucząc się obcego języka – zapomniała Pani języka ojczystego. [Przepraszam, ale jestem polonistką z wykształcenia i od czytania takich 'bykó' bolą mnie oczy]
Ania
Marzec 3rd, 2012 o 09:14
Jak to co Pani napisała odnosi się do dzieci z rodzin dwujęzycznych albo mieszkających za granicą? Jestem bardzo ciekawa bo wydawałoby sie że dwujęzyczność nie tylko nie powoduje żadnych skutków ubocznych ale wręcz przeciwnie, jest wartością dodaną dla dziecka .
[odpowiedź na ten komentarz]
e.
Marzec 3rd, 2012 o 10:27
Dokladnie to samo przyszlo mi do glowy. Dwujezycznosc.
Moj syn jest czterojezyczny- i nigdy nie mial z tego powodu problemow z wyslawianiem sie.
[odpowiedź na ten komentarz]
Julia mama z Birmingham
Marzec 3rd, 2012 o 17:43
Ja uwazam, ze w przypadku Laury ta dwujezycznosc od poczatku moze jej troche zaszkodzic. Emilko nie zrozum mnie zle, ale przeciez w kazdym jezyku pracuja inne partie miesni i inaczej ukladaja sie struny glosowe. Naucz najlepiej Laurke polskiego i jak juz bedzie bez wiekszych problemow porozumiewac sie w jezyku ojczystym to wtedy wprowadz jezyk angielski. Moja coreczka miala niecale 3 lata jak przeprowadzila sie do UK i wyslawiala sie wtedy pieknie po polsku. teraz ma lat 7 i nie odbiega w angielskim nic a nic od angielskich dzieci. Synek urodzony tutaj dopiero niedawno zaczal mowic pelnymi zdaniami po polsku, a ma juz 3 lata i 4 m-ce. W domu uzywamy tylko polskiego. Wydaje mi sie , ze to jest tak jak z nauka innych, rzeczy u dzieci, nie ucza sie kilku rzeczy naraz tylko po kolei. i w czasie kiedy opanowuja jedna umiejetnosc to nawet te juz wczesniej nabyte potrafia sie cofac albo nie rozwijac bardziej. Any way great job!!!
[odpowiedź na ten komentarz]
Czarna Inezz
Marzec 3rd, 2012 o 18:42
Zofik napisała już szczegółowo na czym problem polega.
Czym innym jest gdy dziecko jest dwujęzyczne i uczy się dwóch kodów porozumiewania, a czym innym jest gdy od tej samej osoby słyszy dwie rózne nazwy do tego samego desygnatu, to spowalnia kojarzenie językowe.
Przykładowo gdyby jedna osoba uczyła cię mówić po chińsku a czasami używała japońskiego , utrudniło by ci to przyswojenie języka. Natomiast gdybyś miała konwersacje z Chińczykiem i z Japończykiem, łatwiej by ci było zrozumieć , przyswoić język.
Statystycznie dzieci dwujęzyczne zaczynają mówić pół roku później niż rówieśnicy jednojęzyczni.
Osobiście stymulowałabym w 100% rozwój języka ojczystego, za 2-3 lata spokojnie i naturalnie przyjmie język obcy.
[odpowiedź na ten komentarz]
bahura27
Marzec 3rd, 2012 o 23:57
Z JEZYKIEM OBCYM JEST ROZNIE,A STATYSTYKI TO TYLKO LICZBY MALO MOWIACE.MY MOWIMY W DOMU PO POLSKU NASZA STARSZA CORKA MA 8 LAT I CHODZI DO ANGIELSKIEJ SZKOLY NATOMIAST MLODSZA SKONCZYLA WLASNIE DWA LATKA.OD 18 MIESIACA BEZPROBLEMOWO POROZUMIEWA SIE W JEZYKU POLSKIM,NATOMOAST ANGIELSKI NIEUSTANNIE GDZIES JEJ TOWARZYSZYL W TLE;A TO W SKLEPIE,W SZKOLE U SIOSTY,ZNAJOMI,PIOSENKI Z MINI MINI ITP,I W PEWNYM MOMENCIE ZROZUMIALAM O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI.CHODZI OTOZ O MELODJE JEZYKA.DZIECKO KTORE NIE UMIE MOWIC BO NP.JEST ZA MALE DOSKONALE ROZUMIE CO PANI W SKLEPIE MOWI BO ZWYCZAJNIE JEST Z JEZYKIEM OSUCHANE MIMO IZ NIE UMIE ODPOWIEDZIEC ZNAM TO Z AUTOPSJI MALO TEGO DOSKONALE ROZUMIE IZ DO TEJ OSOBY JESLI OCZYWISCIE MOWI PO ANGIELSKU TRZEBA POWIEDZIEC HALLO A DO INNEJ CZESC.NA CHWILE OBECNA GLORIA ZACZYNA UZYWAC SWOJEJ WIEDZY W PRAKTYCE I NIE WIDZE U NIEJ ZADNYCH OPOZNIEN WRECZ PRZECIWNIE JESTEM ZASKOCZONA JAK POTRAFI ODPOWIEDNIO DOBRAC SLOWA.MYSLE DZIEWCZYNY ZE SPOKOJNIE MOZECIE SIE OSLUCHIWAC Z ANG.W NAJGORSZYM WYPADKU BEDZIE OPOWIADAC BAJKE UZYWAJAC NA PRZEMIAN DWOCH JEZYKOW,ALE TO MIJA Z CZASEM ,MILEJ ZABAWY W CWICZENIU APARATU MOWY.POZDROWIONKA
[odpowiedź na ten komentarz]
isia123
Marzec 6th, 2012 o 07:45
Jestem dokładnie tego samego zdania co Julia mama z Birmingham. W domu mówimy tylko po polsku. Nasz syn zaczął mówić bardzo wcześnie. Zaraz po urodzeniu cały czas mówiliśmy do niego, jak do dorosłego, bez żadnego „pieszczenia się”, nawet gdy miał parę dni…
Gdy poszedł do przedszkola miał opanowany język ojczysty perfekt i osłuchany z bajek oraz z podwórka język niemiecki. Dosłownie w przeciągu paru tygodni załapał niemiecki. Tym sposobem mamy dziecko dwujęzyczne, które bez problemu dogada się z babciami po polsku, a w szkole po niemiecku. Teraz uczy się angielskiego…
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 03 marca 2012 o 1:20
Złe myśli, przecież jesteś wspaniałą Mamą i robisz tak dużo, nigdy nie wątp w to.
Dużo zdrówka i żeby dobre chwile trwały długo.
Faktycznie Laura ślicznie sama je, choć widać na filmie że od razu połyka. Nauczy się, trzeba być dobrej myśli.
Zabawa w kotka urocza, a czy Laura ma styczność z jakimś zwierzaczkiem na co dzień?
Jak tam chodzenie Laury? Czy miałyście ostatnio jakieś konsultacje ortopedyczne też?
Czy Laura się nie denerwuje, jak się czyta jej w języku obcym? (Moja Maja się wścieka niesamowicie gdy czytam – podobnie z bajkami na DVD czy piosenkami)
Jesteście piękne i wspaniałe
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Marzec 3rd, 2012 o 08:50
Laurka waśnie zaczyna sama chodzić, miałyśmy konsultacje ortopedyczne i wszystko jest ok, codziennie Laura ma kontakt z kotem lub dwoma psami, a bajki i piosenki po angielsku bardzo ją interesują. Pozdrawiam serdecznie
[odpowiedź na ten komentarz]