2012.02.09
Myślałam, że bycie jurorem w konkursie Blog Roku 2011 będzie łatwiejsze, ale jednak bardzo się pomyliłam… Czytam, wciąż czytam te blogi i jest mi piekielnie trudno podjąć decyzję oraz wytypować zwycięzcę. A to dlatego, że każdy z nich jest zupełnie o czymś innym, dotyka całkowicie odmiennej sfery życia i w żaden sposób nie da się ich ze sobą porównać. Mam do przeczytania 10 blogów, właśnie jestem w trakcie i liznęłam już wszystkie – do końca weekendu muszę 100% treści przeanalizować. Ale w głowę zachodzę, jakim cudem mam wybrać jednego zwycięzcę, mając do wyboru tak różne blogi: o tematyce polityczno-społecznej, o ważeniu piwa i gotowaniu, o walce z chorobą czy pracy w hospicjum, o odchudzaniu i innych kobiecych dylematach, o religii katolickiej, o podróżowaniu czy o byciu popularnym nastolatkiem. Jedne z dużą dawką humoru, inne śmiertelnie poważne, jedne dotyczą spraw codziennych, inne bardzo trudnych dylematów życiowych. Nie wiem zupełnie, który z nich wybrać i męczę się przy tym okrutnie.
Cóż, chciałaś babo, to masz! Zgodziłaś się na jurorowanie, to męcz się teraz i wybieraj! A spróbuj wybrać źle, to cię niektórzy internauci ze skóry obedrą! Zresztą, wyluzuj – tak, czy siak obedrą…
Ale co tam, skoro powiedziało się „A”, to teraz trzeba wydukać „B” – odwrotu już nie ma! Czytam więc w pocie czoła i myślę, co by tu zrobić, aby mądrze wybrać.
Postanowiłam być obiektywna, wyzbyć się na chwilkę swoich wspomnień, przeżyć związanych z chorobą Laury, aby nie oceniać innych przez pryzmat własnych doświadczeń. Postanowiłam spojrzeć na wszystkie blogi świeżym spojrzeniem, tak, aby dać wszystkim równe szanse. Oby mi się udało, uff…
A teraz robię sobie przerwę w czytaniu aż do jutra. Malutka Laurka niedawno słodko zasnęła, a ja zaplanowałam sobie bardzo przyjemny wieczór. Relaks przede mną, więc lecę – a Wy trzymajcie kciuki za sprawiedliwą oceną blogów. Dobranoc!























środa, 15 lutego 2012 o 0:06
Witam:) czytam I czytam te rozne komentarze I nie move nadzieje sie ludzkiej glupocie!!!! Czy tak naprawde nIektorzy ludzie nie potrafia zrozumiec ze mama laury ma wystarczajaco duzo problemow !!!!!!!! Chore dziecko, brak pracy, swego czasu roZstanie z mezem to jeszcze znajdzie sie taka podla osoba ktora zaczynA ja oskarżać a to za pieniądze zbiera a to ze o czymś innym napisze a nie O chorobie córki, może poprostu się odwalcie i przestańcie się udzielać bo aż niedobrze się robi jak czyta się takie głupoty!!!!!!!! Żałosne bezduszne durnie!!!!! Emilko trzymaj się i nie wnikaj! Masz wsparcie od tysięcy ludzi!!!!!! Mam nadzieje ze laura ma się dobrze::) przelalam ostatnio mała kwotę mam zamiar wpłacać jakaś sumke regularnie , i powiem rodzicom o 1% podatku dla Laury:)))) pozdrowionka i buziaki dla Laurki od mojego synusia Dominiczka, emigranci czytaja twoj blog:) anglia jest z wami:)))))
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 14 lutego 2012 o 21:01
Witam i cieszę się bardzo że tak walczysz o swoią córecze jest śliczna ,jeszcze nie przeczytałam całego blogu też jestem mamą może to co powiem zabrzmi brzydko ale dzięki takim historią zrozumiałam jak wielki mam dar mam zdrowe dzieciaczki .Napewno jesteś natchnieniem dla wielu matek a Laura bohaterką pomomo że los tak ją doświadczył.Jeśli moge Wam pomóc w miare swoich mozliwości to chętnie.Za Laure trzymam kciuki życze jej dużo zdrówka bo w życiu to jest najceniejsze.
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 14 lutego 2012 o 20:29
Wszystkiego najlepszego z okazji Swięta Zakochanych pani Emilio a dla Laurci proszę przekazać że bedzie miała cudownego chłopaka i przerzyyje z nim wiele wiele latt tego najbardziej życzę:)
Kocham Cię Laura i Ciebie Pani Emilio że poświęca Pani nam czytelnikom czas na opisanie dnia Z Laurą:)
Zyczę samych sukcesów i powrotu do zdrowia Laurcia:)
Kasia
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 14 lutego 2012 o 18:20
Dzisiaj świat wraz ze świętym Walentym mówi o miłości
my Tobie również KOCHANA LAURO życzymy radości
wielkie czerwone serduszka bijące na Twoim blogu
połaczyły kochajacych ludzi prawie z całego globu
rozkwitaj wspaniale nasza mała śliczna różyczko
i niech już ucieknie z ciebie te wstrętne choróbsko
wianuszek kochajacych serc niech Ciebie otacza
a twoja mamusia niech ma ogromną siłę siłacza
Jesteśmy zawsze razem z Tobą w smutku i radości
i cieszymy się jak na Twej buzi piekny uśmich gości
nich Ci z nieba błogosławi Bozia i święty Walenty
niech na Ciebie spływają łaski i wszelkie talenty.
[odpowiedź na ten komentarz]
wtorek, 14 lutego 2012 o 15:32
Dziękuję…
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Luty 14th, 2012 o 15:49
Proszę…
[odpowiedź na ten komentarz]
Milexica
Luty 14th, 2012 o 16:11
Chyba zapadła decyzja:))?
[odpowiedź na ten komentarz]
ALDONA
Luty 14th, 2012 o 20:38
świetny blog zorka graulacje!
[odpowiedź na ten komentarz]
Patrycja, mama Adasia
Luty 15th, 2012 o 07:15
Trzymałam kciuki za taki werdykt. Gratuluję z całego serca!
[odpowiedź na ten komentarz]
Anonim
Luty 15th, 2012 o 09:33
[odpowiedź na ten komentarz]
poniedziałek, 13 lutego 2012 o 23:26
Witam Emilio.
Dzis dopiero zdalam sobie sprawe ze to co musialas przejsc przez pierwsze miesiace zycia Laury musialo byc naprawde niewyobrazalnym horrorem. I chodz zdalam sobie z tego sprawe to dalej niewyobrazam sobie jak okropie musialas sie w tedy czuc.
Moj synek (2 tygodnie mlodszy od Laury) ma wlasnie zapalenie oslrzeli, dzis zostal przyjety do szpitala bo walczyl juz o kazdy oddech, to bylo straszne! Pokuli go strasznie bo nie mogli wbic sie w zyle, on plakal a ja obok niego spiweajac mu jego ulubiona kolysanke, moje lzy wpadaly do kego oczu, kiedy juz sie wkuli w zyle okazalo sie ze nie da sie z niej pobrac krwi i nastepne klucia, tym razem paluszki. Kiedy juz bylo po wszystkim, a moje dziecko spokojnie spalo pod tlenem i w okol niego pelno kabelkow i rureczek, moj maz powiedzial do mnie „straszne doswiadczenie, a pomysl sobie co musiala przejsc Laura i jej mama” . Moje doswiadczenie nie siegalo Twojemu nawet do kostek, a ja plakalam jak male dziecko. I siedze tak teraz nad moim lozkiem w szpitalu na ktorym spi spokojnie moj syn i mysle sobie o biednych wszystkich chorych dzieciach, bo nie ma nic bardIej martwiacego jak chore dziecko. Pozdrawiam i przepraszam ze sie tak rozpisalam ale musialam to napisac.
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Luty 13th, 2012 o 23:36
Sylwia, trzymam kciuki abyści wyszli ze szpitala jak najszybciej! Nikomu nie życzę takich doświadczeń, ale niestety czasami niektórym z nas właśnie takie doświadczenia się zdarzają. Najważniejsze jest myśleć pozytywnie i nie płakać przy dziecku, starać się być uśmiechniętym. Dzieci wyczuwają nasze nastoje – jeśli Ty będziesz pogodna, to Twoje dziecko na pewno wtedy łatwiej zniesie pobyt w szpitalu. Trzymajcie się Kochani!
[odpowiedź na ten komentarz]
poniedziałek, 13 lutego 2012 o 17:35
Powiem szczerze Emilko, że nie zazdroszczę bo masz bardzo trudne zadanie. Jednak jestem przekonana, że poradzisz sobie świetnie i wybierzesz tak jak Ci serducho podpowiada.
Ps. Miałam napisac do Ciebie na fb dlaczego mnie tak mało tu ostatnio było lecz zapomniałam. Dlatego tez tak króciutko napiszę tutaj. Po 6 latach, zaręczynach, ustalonym terminie ślubu zostałam sama. Bez żadnego konkretnego powodu, rozmowy w 4 oczy T mnie zostawił.
Trzymajcie się dziewczynki. buziaki
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Luty 13th, 2012 o 17:49
Wiem Kochana o Twojej sytuacji i bardzo Ci współczuję zawodu, jakiego doznałaś. Niemniej jednak uważam, że dobrze się stało. Skoro facet nie był Ciebie wart, to lepiej że zdał sobie z tego sprawę przed ślubem, a nie po kilku latach małżeństwa i po narodzeniu wspólnych dzieci. Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny – zapewne zasługujesz na kogoś lepszego. Jestem pewna, że prędzej czy później los da Ci piękną miłość!
[odpowiedź na ten komentarz]
Sylwia
Luty 13th, 2012 o 19:54
Zgadzaam się z Emilką całkowcie, facet nie był wart Ciebie. Przeżyłam w swoim życiu wiele rozczarowań aż w końcu trafiłam na tego jedynego, czego i Tobie życzę
[odpowiedź na ten komentarz]
onia
Luty 13th, 2012 o 20:46
Skąd wy wiecie, kto kogo był wart, bądz nie. To są indywidualne sprawy
[odpowiedź na ten komentarz]
Foksal Księżna Raczyńska
Luty 14th, 2012 o 12:47
w sumie to i ja nie wiem, czy nie był wart. nie znamy powodów jego odejscia, nawet pokrzywdzona, której współczuję. bo to troche jest tak, jakby nagle umarł.
sądzę, że przyczyna musiała być poważna i niekoniecznie chodzi o np. jakąś inną.
może gdyby ożenił się z nią, byłoby z tego nieszczęście. może własnie mądrze wybrał mniejsze zło. byłby świnią, gdyby nie przyszedl na ślub, ale odszedł wczesniej, nie zrobił jej wstydu przy gościach. szkoda, że nie powiedział, dlaczego zniknął, może ta wiedza uszczęśliwiłaby pokrzywdzoną albo przynajmniej przyniosła jej ulgę.
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 12 lutego 2012 o 19:45
dopiero dzisiaj zobaczyłam ten blog dopiero dzisiaj poznałam historie laury jak czytalam to łezki mi polecialy życze z całego serca zdrowia i szczescia wytrwałosci i cierpliwosci. Pani jest wspaniałą kobietą a córka jest prześliczna. Pozdrawiam
[odpowiedź na ten komentarz]
niedziela, 12 lutego 2012 o 19:11
Ja też mam swój typ bloga – jednak nie będę tutaj pisać który, bojąc się, że nie zostanie wybrany właśnie przez to że o nim napiszę
mam nadzieję, że mój typ wygra, i nieśmiało marzę, że Emilię i innych członków jury ujął za serce tak jak i mnie
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 11 lutego 2012 o 19:57
podziwiam Was:)czytam bloga od roku…czytam wszystkie komentarze i czasami wydaje mi sie, że niektóre osoby nigdy nie miały do czynienia z problemami i dlatego pisza takie głupoty- chodzi mi o pseudo życzliwych. Ja naprawdę kocham Laure:)
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 11 lutego 2012 o 11:12
Pani Emilio mam pytanie czy próbowała Pani zbiórki nakrętek plastikowych ? Na moim osiedlu jest szkoła do której uczęszcza 1000 uczniów, nawiązałam kontak z mamą chorej dziewczynki, która mieszka w pobliżu i ona udała sie do dyrektora, który wyraził chęci i zgodę, żeby dzieci przynosiły nakrętki do szkoły i proszę mi uwierzyć jest tego naprawdę sporo. Niestety nie orientuje się jaka jest cena tych nakrętek. Ale myślę, że pomysł jest naprawdę dobry
Pozdrawiam i życzę miłego weekedndu
Marta
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Luty 11th, 2012 o 12:29
To prawda pomysł jest dobry, ale w naszej miejscowości jest już uruchomiona zbiórka nakrętek dla innego niepełnisprawnego dziecka. My w domu też odkładamy wszystkie nakrętki dla tego dziecka. Pozdrawiam serdecznie
[odpowiedź na ten komentarz]
KTOS
Luty 12th, 2012 o 15:10
Pani Emilko,taką akcje „zbiórka nakrętka” mogą zoragnizować inne osoby chcące pomóc Laurce.
To nie musi być p.Emilko akcja akurat w Waszym mieście.
Zbierać może każdy kto chce Wam pomóc.Osoby prywatne,szkoły podstawowe,gimnazja,przedszkola,sklepy,można także rozmawiać z restauracjami,prosić o pomoc przyszłych nowożeńców,właścicieli restauracji,dyskotek,,,wiele jest miejsc gdzie plastkowe nakrętki lądują do śmietnika…a to jednak pieniądz. .Mam znajomą która z takiej zbiórki ma blisko 1.700zł miesięcznie na leczenie dziecka.Ale w zbiórke zaangażowanych jest wiele miast w Polsce.Najważniejsze to znaleść blisko swojego miejsca zamieszkania firmę recyklingową która podejmie sie zbioru nakrętek,oraz osób które z danych miast Polski byłyby w stanie te nakrętki dowozić do firmy.
Pracy sporo,ale warto napewno.Gdyby była Pani Emilko zainteresowana dokładniej,prosze odpisać a ja sie dowiem szczegółów. Wiem jedno,ze jeśli np w jakimś miescie jest zbiórka nakrętek dla jakiegoś dziecka,napewno warto zorganizować taką zbiórke i dla innego maluszka.W innych miejscach,to oczywiste,nie np w tym samym sklepie itp.Jeśli osoba dowożąca nakrętki dla malucha jedzie w kierunku zamieszkania drugiego malucha dla którego jest też prowadzona akcja,wtedy z transportem nie ma już wogóle problemu.Pozdrawiam
[odpowiedź na ten komentarz]
lily
Luty 12th, 2012 o 16:50
Oczywiście ma Pani racje. W mojej miejscowości nie ma takiej zbiórki ale można zorganizować. Mogę zapytać w szkole, w barze. Tam zawsze jest duzo nakrętek, które niepotrzebnie lądują w koszu
Aga
Luty 14th, 2012 o 08:31
A ja czytam Was od dawna i ściskam ciepło. Pracuję w jednym z
wrocławskich przedszkoli, więc jak coś też mogę zorganizować tam jakąś długofalową zbiórkę nakrętek
[odpowiedź na ten komentarz]
sobota, 11 lutego 2012 o 11:04
Plakaty zawisły już w Przychodni mam nadzieję, że będzie dużo wpłat
Pozdrawiam
Marta
[odpowiedź na ten komentarz]
piątek, 10 lutego 2012 o 20:40
Właśnie zauważyłam,że mama Czarusia też dodaje komentarze do Pani wpisów.Więc chyba Pani wie o kim mówię.Ale zbieg okoliczności.
[odpowiedź na ten komentarz]
piątek, 10 lutego 2012 o 20:38
Witam.Ma Pani dużo do czytania a ja polecam jeszcze jedną „lekturę” do poczytania.Trafiłam dzisiaj na równie piękny blog ja Pani blog.Jest to historia o małym Czarusiu i jego rodzinie,którzy również boryka się z różnymi chorobami a także ma tracheostomię.Jeżeli była by Pani zainteresowana to polecam.studiojoannablog.blogspot.com.
[odpowiedź na ten komentarz]
piątek, 10 lutego 2012 o 20:11
ja wybrałabym taki od którego nie da się oderwać. kiedy zaczęłam czytać pani bloga ,byłam bardzo do tyłu ale jednej nocy przeczytałam wszystkie wpisy żeby wiedziec czy z Laurką wszystkko dobrze. ale decyzja nalezy do pani, i nie jest ona łatwa,mimoo wszystko powodzenia.
i tysiące buziaków dla Laurki
[odpowiedź na ten komentarz]
piątek, 10 lutego 2012 o 14:30
Nie nawiążę do tej notki swoim wpisem tylko do kochanej Laury
Nie wiem jak to delikatnie zacząć ,żeby Pani nie urazić. Nie chciałabym ,żeby Pani poczuła się dotknięta,że za bardzo ingeruje w Pani życie. Ale jednak nie daje mi to spokoju. Wcześniej napisała Pani ,że straciła Pani pracę. Wiąże się to z mniejszym dochodem
chciałam więc zapytać,czy wystarcza Pani pieniążków na wszystkie potrzeby związane z choroba Laury, a także na Pani niezbędne wydatki ( jak np. rachunki, paliwo itp.) Jest nas tyle,ze myślę iż nie tylko ja ale my wszystkie mozemy w tym trudnym dla pani okresie zwiększyć swoje wpłaty na wszystkie potrzeby. Wspólnie pomożemy przetrwać trudny czas. Prosze szczerze pisać o wszystkich potrzebach. Pani Emilio jestesmy z Panią i naszą Małą Wielką Laurą!
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Luty 10th, 2012 o 14:55
Bardzo Pani dziękuję za pełen troski wpis.
Ale proszę pozwolić, że nie będę się publicznie wypowiadać w kwestii wysokości opłacanych przeze mnie rachunków czy innych zobowiązań lub problemów finansowych. Utrata pracy jest moim osobistym problemem i sama muszę sobie z tym poradzić. Pod wpływem emocji napisałam o tym na blogu, ale nie zmienia to faktu, że jest to wciąż mój osobisty problem i moim zadaniem jest sobie z nim samodzielnie poradzić.
Blog został założony w celu pomocy dla Laury, a środki przekazywane przez darczyńców są przeznaczane na walkę z jej chorobą. Bardzo mi zależy, aby zdrowie córeczki było pod każdym względem zabezpieczone i aby nie brakowało środków na jej leczenie. Stąd też jest blog, możliwość przekazania darowizny oraz możliwość przekazywania Laurze 1% podatku.
Obawiam się, że gdybym na blogu umieściła jakikolwiek wpis na temat potrzeb finansowych niedotyczących Laury, to wywołałoby to straszną awanturę, co w konsekwencji mogłoby się obrócić przeciwko mojej córce. Zostałabym z pewnością obrzucona błotem i oskarżona o wykorzystywanie choroby dziecka do zarabiania na własne życie. Z tego też względu temat moich rachunków, kredytu i innych spraw uważam za zamknięty.
Z pewnością nie będę siedzieć i płakac po utracie pracy, tylko włożę 100% wysiłku w to, aby jak najszybciej znaleźć nowy i efektywny sposób na utrzymanie rodziny. Moich czytelników na pewno poinformuję o moim dalszym życiu zawodowym (oczywiście bez zbędnych szczegółów), ponieważ nie mam zamiaru niczego przed Państwem ukrywać. W tej sprawie mam do wszystkich Państwa prośbę o trzymanie za mnie kciuków
Mam do wszystkich Państwa jeszcze jedną prośbę. Proszę, abyście Państwo nie odnosili się za bardzo do tego komentarza, zwłaszcza do poruszanych powyżej kwestii moich wydatków na życie. Obawiam się, że rozwlekanie tego tematu może jedynie zaszkodzić temu blogowi i spowodować burzę niemiłych, agresywnych komentarzy. Chyba wszyscy wolimy tego uniknąć.
Dziękuję Państwu za zrozumienie i serdecznie pozdrawiam
[odpowiedź na ten komentarz]
Milexica
Luty 10th, 2012 o 20:04
Kurczę no odniosę się.
Emilio podziwiam takt, klasę i godność. Jesteś Wielka!
ps. Dostałam pita:D procent już wpisany:)
[odpowiedź na ten komentarz]
tak
Luty 11th, 2012 o 06:50
właśnie się nie odniosłaś. żenada
.
Milexica
Luty 11th, 2012 o 10:48
Napisałam „Kurczę no odniosę się” CZYLI CHOCIAŻ NIE POWINNAM ( Bo Emilia prosiła) TO NAPISZE, (bo uznałam, że taka postawa jest tak niespotykana że zasługuje na moją piswemną aprobatę) żenadą jest wtryniane 3 groszy jak się nawet ze zrozumieniem nie potrafi.
Wybacz Emilio ten komentarz, ale nie potrafię milczeć jak ktoś na mnie szczeka bez powodu.
ananke59
Luty 10th, 2012 o 22:32
Emilio…Mamo Laury…jesteś wielka…
[odpowiedź na ten komentarz]
tak
Luty 11th, 2012 o 06:51
cukruj, cukruj.
isia123
Luty 10th, 2012 o 17:21
Myślę, że to jest zwykła prowokacja jednej z tych „życzliwszych” osób.
[odpowiedź na ten komentarz]
e
Luty 11th, 2012 o 14:13
Napisałam odpowiedź dzisiaj rano,ale nie wyświetliła się
może dlatego,że przerwało mi połączenie z internetem 
Czytam blog Pani Emili od dawna, jestem z dziewczynami myślami i całym sercem. Wpłacałam równiez pieniążki. Nie miałam na celu wszczynania dyskusji i prowokacji, miałam dobre intencje. Może faktycznie nie powinnam poruszać kwestii finansów. napisałam tak jakby były tu wyłącznie życzliwe Pani Emilii osoby. W końcu to blog laury i powinni zaglądać tu tylko przyjaciele małej Laury. A nie osoby ,które źle komuś życzą. Sama jestem mamą trochę starszej od Lauruni dziewczynki. Życzę Pani Emilii i jej córeczce wszystkiego co w życiu najlepsze.
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Luty 11th, 2012 o 14:37
Niestety zaglądają tu nie tylko życzliwe osoby, a ja, umieszczając treści na blogu, muszę się z tym liczyć
. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz bardzo Pani dziękuję!
Anna- mama- 23 miesięcznej Asi
Luty 11th, 2012 o 15:05
Kochamy Laurę!!:-) 1% podatku drugi rok przeznaczam dla Laury:-) zasługujesz na to kruszynko:-*
piątek, 10 lutego 2012 o 14:14
Wybrałabym taki,który najbardziej chwyta za serce,jest estetyczny,treści są stylistyczne i nie zawierają błędów,taki,który ma dużo wejść i komentujących……No taki jak blog o Laurce…:)
[odpowiedź na ten komentarz]
piątek, 10 lutego 2012 o 12:16
Wpis całkowicie nie na temat Laury, a myślałem, że blog jest poświęcony chorej dziewczynce jak również dla niej pisany :/
[odpowiedź na ten komentarz]
Emilia, mama Laury
Luty 10th, 2012 o 12:43
Zapraszam do przeczytania całego bloga, a nie tylko ostatniego wpisu (nawet nie wpisu, tylko krótkiej roboczej notki). Wtedy będzie miał Pan okazję do zapoznania się z ogromą ilością wpisów-informacji poświęconych mojej córeczce Laurze.
Blog jest pisany dla Laury, głownie o Laurze, ale nie tylko o Laurze. Czasem pojawiają się tu informacje dotyczące mojego i córeczki wspólnego życia i różnych innych spraw. Nie ma przymusu czytania bloga ani przymusu akceptowania jego formuły – blog jest tylko dla tych, którzy chca tu być. Jeśli nie podoba się Panu ten blog, serdecznie zapraszam na blogi innych chorych dzieci – w internecie jest mnóstwo wartościowych blogów o dzieciach potrzebujących pomocy, z pewnością znajdzie Pan coś dla siebie.
Pozdrawiam
[odpowiedź na ten komentarz]
beata
Luty 10th, 2012 o 22:47
Zgadzam się z Mamą Laury.Blog jest o Laurze,ale Laura nie jest na świecie sama,a Jej Mama jest najważniejszą osobą w Jej życiu .Emilii za parę lat niektóre fakty zatrą się w pamięci a Laura będzie mogła o nich poczytać i dowiedzieć się co nieco o swojej Mamie,jej radościach i smutkach,a także o nas czytelnikach tego bloga.Kiedy moje dzieci były małe to nie pisało się blogów,a szkoda.To wspaniała pamiątka i rzetelny zapis walki o małą istotę w czasie kiedy życie toczy się dalej i stawia na drodze różne przeszkody,ale też wiele radości.Pozdrawiam
[odpowiedź na ten komentarz]
sylwia2000
Luty 12th, 2012 o 00:25
Pozdro – jak Ci sie nie podoba – to co czytasz – to spadaj gdzie inndziej – nikt Cie tu nie potrzebuje!!
[odpowiedź na ten komentarz]
piątek, 10 lutego 2012 o 12:01
Ten, który się Pani najbardziej podoba (w końcu to ma być Pani wybór). Ten, który się najfajniej czyta. Ten, którego dalszego ciągu się jest ciekawym. Bo zaciekawić czymś…to jest dopiero sztuka.
[odpowiedź na ten komentarz]
piątek, 10 lutego 2012 o 10:06
Dla mnie byłoby ważne: ogólna estetyka, poprawna, ładna polszczyzna, w przypadku bloga kulinarnego bardzo dobre zdjęcia. W którym jest coś odkrywczego? Nie czysta relacja przepisów czy faktów. Gdzie jest humor, może autoironia, a może właśnie ta głęboka duchowość i patetyczność? Ja bym się trzymała z daleka od oczywistości, banałów. No i najważniejsze to poczucie, że blog ma to ‘coś”. Ja głosuję na kochamylaurę, hihi
[odpowiedź na ten komentarz]
piątek, 10 lutego 2012 o 9:42
Wybór trudny rzeczywiście. Nie sugeruję żadnego wyboru, bo każdy ma swój rozum i wrażliwość, ale muszę napisać, że zorkownia wstrząsnęła mną do głębi. Styl pisania na Nobla po prostu. Poznałam parę tygodni temu i spać po nocy nie mogłam. Nadal siedzi to we mnie, jak żadne inny blog. Tylko Wasz kiedyś tak mi skradł myśli. Buziaki Emilko, dasz radę, bo sama masz ogromną wrażliwość nie tylko życiową, ale literacką.
[odpowiedź na ten komentarz]
neka
Luty 11th, 2012 o 20:13
dziękuję Ci za wzmiankę o zorkowni… przeczytałam od dechy do dechy… ileż może się w życiu zmienić, jak wszystko przewartościować pod wpływem jednego bloga… dziękuję
[odpowiedź na ten komentarz]
qwerty
Luty 12th, 2012 o 20:15
tez dziękuję za wzmiankę o tym blogu, niesamowity.
[odpowiedź na ten komentarz]
zadra
Luty 13th, 2012 o 17:38
Pzeczytałam,taki piękny,a z wieloma tego typu sytuacjami musimy niejednokrotnie się zmierzać.Mnie to spotkało już dwa razy a wiem że w najbliższym czasie spotka mnie po raz trzeci.Mimo to warto żyć i warto pomagać .
Milexica
Luty 14th, 2012 o 16:23
Ja wam powiem, że od wczoraj też płaczę przy zorkowni.
piątek, 10 lutego 2012 o 5:39
Zadanie jest niesamowicie trudne.
Pozdrawiam.
[odpowiedź na ten komentarz]
czwartek, 09 lutego 2012 o 23:41
[odpowiedź na ten komentarz]
czwartek, 09 lutego 2012 o 22:52
Miłego relaksu życzę, należy się Pani się jak mało komu:) Proszę ucałować mocno Laurkę jak się rano obudzi
Życzę dobrej decyzji w sprawie bloga i pozdrawiam serdecznie
[odpowiedź na ten komentarz]
czwartek, 09 lutego 2012 o 22:49
ja bym wybrała blog najlepiej napisany. taki, którego notki czyta się od deski do deski, który przy tym wnosi cos odkrywczego do mojego dotychczasowego spojrzenia na świat.
tematyka, autor – nieważne. liczy się interesująco podana treść.
[odpowiedź na ten komentarz]
czwartek, 09 lutego 2012 o 22:32
Emilko wybór bloga z różnych tematyk jest trudna, wieżę.
Ja gdy nie mogę dokonać wyboru, a muszę, to mam na to jeden sposób. A czytam, że liznęłaś wszystkich po trochu, więc może będzie przydatny ten mój sposób.
Wieczorem przeglądam wszystkie typy, rano wybieram ten o którym typie pomyślę w pierwszej kolejności.
Pierwszy jest zazwyczaj ten, który najbardziej zapadł w pamięć, ten który najbardziej zainteresował, czyli zwycięzca.
Pozdrawiam serdecznie, buziaki dla Laurci i powodzenia w wyborze.
[odpowiedź na ten komentarz]